środa, 5 sierpnia 2015

Rozdział 9

- Musisz ją zrozumieć German - powiedziała już zdenerwowana Clara.

- W czym mam ją niby zrozumieć? Że nie potrafi uszanować mojej decyzji?!-krzyknął podnosząc się z krzesła.

Usłyszawszy początek rozmowy mojej ciotki z ojcem szybko pobiegłam do swojego pokoju,żeby nie wyszło na to że podsłuchiwałam. Postanowiłam napisać wiadomość do Jorge. Wzięłam telefon ze swojego biurka i usiadłam po turecku na łóżku.

Do: Jorge

"Clara rozmawia z tatą, ale wątpię żeby on jej posłuchał..."

Po kilku minutach mój telefon za wibrował na znak że dostałam wiadomość

Od: Jorge

"Nie myśl tak pochopnie, może akurat jej się uda i wszystko się ułoży. Trzymam kciuki i pamiętaj,że mocno cię kocham."

Nie odpisałam już mu,gdyż w drzwiach zjawiła się Clara. Usiadła obok mnie ze smutną miną. Wiedziałam,że ta rozmowa nic nie dała i pewnie tata wcale jej nie słuchał.

- I jak poszło?- spojrzałam na nią

- Nakrzyczał tylko na mnie i mnie nie posłuchał - powiedziała obejmując mnie ramieniem.

Spojrzałam w bok wzdychając cicho. Nie wiem jak można być takim arogantem i nie dać dojść nikomu do słowa. Ale co ja na to poradzę jak jego tylko obchodzi Jade. Pożegnałam się z ciotką, bo musiała wrócić do swojego mieszkania w hotelu. Przebrałam się w piżamę i weszłam pod kołdrę. Czasami zastanawiam się dlaczego Bóg dał mi takiego ojca. Rodziny się nie wybiera, ale gdyby była taka możliwość na pewno bym to zrobiła,by móc być szczęśliwą.

                                                                        ***

Obudziłam się niewyspana, całą noc nie zmrużyłam oka. Usiadłam na łóżku, a potem postawiłam stopy na zimnej podłodze. Poszłam do łazienki i wzięłam prysznic. Włosy nakręciłam tak jak zwykle i podeszłam do szafy by wybrać z niej jakieś ciuchy. Postawiłam na jasne kolory i wyjęłam różową koszulkę  i fioletową spódniczkę z dłuższym tyłem. Ubrałam się i zeszłam po schodach do kuchni by zjeść śniadanie. W kuchni przy stole siedzieli Francisco, tata,Ramallo i Jade. Byłam zmuszona usiąść obok Jade, gdyż miejsce obok mojego brata było zajęte przez Ramallo. Jak każdego ranka moja macocha skomentowała mój ubiór i zaśmiała się złośliwie. Olałam to i wzięłam do ręki tosta. Posmarowałam go moim ulubionym dżemem malinowym i ugryzłam kawałek. Po skończonym śniadaniu postanowiłam się przejść i nie tłumacząc się nikomu wyszłam z domu.

- Gdzie idziesz piękna niewiasto?- usłyszałam za sobą znajomy mi głos. Zaśmiałam się.

- Do parku, idziesz ze mną?- spytałam gdy obok mnie zjawił się Jorge.

- Z chęcią - uśmiechnął się i złączył nasze dłonie.

Szliśmy w stronę parku trzymając się za ręce. Chociaż, przy nim czułam się bezpieczna i szczęśliwa. W oddali ujrzałam białą ławkę a obok niej drzewo, z którego spadały płatki kwiatów.

- Chodźmy tam - wskazałam palcem na to miejsce.

Brunet pokiwał głową z uśmiechem i po chwili siedzieliśmy na ławce. Chłopak chwycił moją dłoń i spojrzał w moje oczy.  Przybliżył się do mnie powoli tak,że dzieliło nas zaledwie kilka milimetrów. Złączył nasze usta w delikatnym pocałunku. Po dłuższej chwili oderwaliśmy się od siebie.

- Strasznie cię kocham wiesz?- przytulił mnie mocno.

- Ja ciebie też, Jorge- położyłam swoje dłonie na jego plecach.

Przesiedziałam z Jorge chyba kilka godzin. Musiałam odpocząć od tych wszystkich problemów, a najbardziej od Jade, której mam już powoli dość.  Około godziny czternastej wróciłam do domu. Nim zdążyłam przekroczyć próg domu przede mną stanęła Jade.

- Gdzie byłaś? - spytała krzyżując ręce na piersi.

- Nie twoja sprawa..- ominęłam ją i weszłam do kuchni.

Pomogłam Oldze w pieczeniu mojego ulubionego cytrynowego ciasta i później w nagrodę dostałam duży kawałek z którym poszłam na górę. Usiadłam przy biurku i włączyłam laptopa. Dostałam wiadomość od Cande, Mechi,Alby i Lodo.

"Mechi, Cande,Alba i Lodo piszą..

Tini słyszałaś newsa?! Ponoć Dom Kultury w Buenos Aires, chce żebyśmy wystąpili tam z resztą obsady. Mamy śpiewać piosenki z 1 i 2 sezonu. Daj znać reszcie, albo najlepiej spotkajmy się w tej kawiarni obok parku."

Nie mogłam uwierzyć w to co się właśnie stało. Parę tygodni temu zaczęłam swoją karierę, a już będę występować razem z przyjaciółmi na scenie. Napisałam do chłopaków,przebrałam się w świeże ciuchy i po cichu wyszłam z pokoju. Rozejrzałam się dookoła, na szczęście  nie było Jade, więc spokojnie mogłam wyjść.

- Jade właśnie wyszła z twoim tatą - uśmiechnęła się do mnie.

- Dobra to ja lecę, na spotkanie - przytuliłam się do niej i wyszłam z domu.

Dwadzieścia minut później znalazłam się w kawiarni, gdzie byli już wszyscy moi przyjaciele. Chłopcy od razu zaczęli wypytywać się dlaczego byłam taka tajemnicza.

- Będziemy mieli występ w Domu Kultury! - powiedziałam uradowana.

Chłopcy wstali z krzeseł i zaczęli tańczyć taniec szczęścia. Ja i dziewczyny nie mogłyśmy przestać się śmiać. Jorge z Ruggero zaczęli coś śpiewać, śmiejąc  się z siebie. Jestem szczęśliwa,że mam takich przyjaciół którzy potrafią poprawić mi humor.


__________________________________

Przepraszam że przez tyle czasu nic nie dodawałam.

Po prostu nie miałam jak i kiedy gdyż laptop mi się zepsuł

Ale teraz po tak długiej nieobecnosci postaram się to naprawić.