Zbliżał się dzień występu,a my codziennie ćwiczyliśmy by dać z siebie wszystko. Ćwiczyliśmy właśnie układ do "Hoy Somos Mas", wszystko szło świetnie gdy nagle poczułam jak ktoś mnie popycha i upadam. Na szczęście nic mi się nie stało,ponieważ Jorge w porę mnie złapał.
- Czy ciebie do reszty pogięło Diego?- powiedział brunet popychając lekko Dominigueza.
- To nie moja wina,że ona nie potrafi tańczyć- prychnął zerkając w moją stronę.
- Co ty do niej masz co?- spytał Facu wtrącając się w rozmowę.
Poszłam do garderoby i usiadłam przy swoimi lusterku. Zupełnie nie wiem o co mu chodzi, co ja mu takiego zrobiłam? Chyba zrezygnuję z tego serialu, bo jak ma być tak dalej to wolę się wycofać. Tak to jest dobry pomysł,jutro z rana pójdę do reżysera i powiem,żeby szukali kogoś innego na moje miejsce. Nie chcę zostawiać Jorge samego, ale nie mam wyboru. Gdy ochłonęłam wróciłam do reszty i dokończyliśmy układ. Postanowiłam,że narazie o niczym im nie powiem.
- Wyszło świetnie!- krzyknęła radośnie Alba.
- Tak,zgadzam się- uśmiechnęłam się delikatnie.
- Tini wszystko w porządku?- spytała trochę zmartwiona, ale oszczędziłam jej zmartwień i pokiwałam głową na tak.
Po próbie wróciłam do domu i pomogłam Oldze w sprzątaniu. Oczywiście nie obeszło się bez komentarzy Jade,ale olałam to i postanowiłam jeszcze bardziej nie niszczyć sobie dnia. Kiedy tata w końcu przejrzy,że jej tylko zależy na pieniądzach? i jeszcze Matias jej wredny brat,który masakrycznie mnie wnerwia. Boże,za jakie grzechy ja muszę mieć taką rodzinę. Zastanawiam się nad wynajęciem albo kupnem jakiegoś mieszkania.
*
Wieczorem położyłam się do łóżka i wzięłam laptopa na kolana. Weszłam na czat, żeby wyżalić się ze wszystkiego Mechi.
Do Mechi:
Mam dość Mechi, rezygnuję z serialu. Tylko proszę nie mów o niczym Jorge, nie chcę żeby się niepotrzebnie zamartwiał.
Po kilku sekundach dostałam odpowiedź.
Od Mechi:
Żartujesz? To przez dzisiejszą sytuację z Diego,tak? Tini nie przejmuj się nim. Nie rezygnuj z serialu,to dla Ciebie ogromna szansa i tak po prostu przez tego idiotę chcesz zrezygnować? A co zrobisz jeśli Jorge się o tym dowie?
Do Mechi:
Nie dowie się bo mu o niczym nie powiesz,jasne?
Od Mechi:
Jasne,jasne nic mu nie powiem, spokojnie. Tylko przemyśl to jeszcze i pamiętaj,że nikogo lepszego od Ciebie nie ma.
Nie odpisałam już jej tylko odłożyłam laptopa na szafkę nocną i przykryłam się kołdrą. Chwilę potem odpłynęłam w krainę Morfeusza.
*
Rano jak zwykle zwlekłam się z łóżka i podreptałam do łazienki. Umyłam się uczesałam włosy i nałożyłam delikatny makijaż. Następnie po wyjściu z łazienki podeszłam do szafy w celu ubrania się. Postawiłam na czarne spodnie we wzory i szarą koszulkę z krótkim rękawkiem do tego czarne koturny. Przejrzałam się w lusterku i gdy stwierdziłam, że wyglądam świetnie zeszłam na śniadanie. Dzisiaj mam jakoś dobry humor, aż dziwnie się czuję. Spojrzałam na zegarek nad wejściem do kuchni. Widniała na nim godzina 10, więc po śniadaniu odwiedzę Jorge bo na milion procent już nie śpi, bo jest rannym ptaszkiem i lubi wcześnie wstawać. Zjadłam śniadanie i podeszłam do wieszaka i narzuciłam na siebie czarny sweterek z miękkiego materiału. Wykorzystując sytuację,że taty nie ma a Jade już pewnie łazi po sklepach i wydaje nie swoje pieniądze, wyszłam z domu. Po krótkim czasie skręciłam w ulicę, na której mieszkał Jorge. Zobaczyłam, że niedaleko mnie powoli sobie biegnie,więc usiadłam na ławce przed jego domem i uważnie mu się przyglądałam. Umięśniony brunet, mój ideał.
- Cześć piękna- uśmiechnął się szarmancko i usiadł obok mnie. Po jego czole spływały krople potu.
- Cześć przystojniaku- zaśmiałam się cicho całując jego policzek.
Wstał z ławki i podszedł do drzwi przekręcając klucze w zamku. Wpuścił mnie do środka i zamknął drzwi.
- Poczekaj na mnie pójdę wziąć prysznic - zdjął z siebie mokrą od potu koszulkę i teraz mogłam oglądać go do połowy nagiego.
- Em,okej- zaśmiałam się przyglądając mu się i usiadłam na kanapie.
Minęło dziesięć minut, Jorge wyszedł z łazienki z owiniętym w pasie ręcznikiem. Wyglądał strasznie seksownie, aż przeszły mnie dreszcze. Usiadł na kanapie blisko mnie z szerokim uśmiechem na twarzy. Dotknął mojego policzka i spojrzał mi głęboko w oczy.
- A ty z czego się cieszysz?- zaśmiałam się.
- Z tego jak reagujesz widząc mnie nagiego- zaczął się śmiać i cmoknął delikatnie moje usta.
- Jesteś do połowy nagi, a nie całkiem nagi- speszyłam się.
- Ale i tak na mnie lecisz- poczochrał moje włosy
- A skąd taka pewność, mój drogi Jorge? - zaśmiałam się zerkając na niego.
***
Wracając od Jorge postanowiłam wstąpić do Mechi by z nią jeszcze porozmawiać o tym wszystkim. Po kilkunastu minutach byłam na ulicy gdzie znajdował się dom blondynki. Stanęłam przed drzwiami i delikatnie zapukałam. Po chwili drzwi zostały otworzone, a w nich stała blondynka z szerokim uśmiechem. Zwierzyłam jej się ze wszystkiego, a ta mnie wysłuchała. Postanowiłam,że odejdę z serialu, już na sto procent. Jeśli mam być dalej tak traktowana przez Diego,to wolę tego uniknąć.
piątek, 27 listopada 2015
środa, 5 sierpnia 2015
Rozdział 9
- Musisz ją zrozumieć German - powiedziała już zdenerwowana Clara.
- W czym mam ją niby zrozumieć? Że nie potrafi uszanować mojej decyzji?!-krzyknął podnosząc się z krzesła.
Usłyszawszy początek rozmowy mojej ciotki z ojcem szybko pobiegłam do swojego pokoju,żeby nie wyszło na to że podsłuchiwałam. Postanowiłam napisać wiadomość do Jorge. Wzięłam telefon ze swojego biurka i usiadłam po turecku na łóżku.
Do: Jorge
"Clara rozmawia z tatą, ale wątpię żeby on jej posłuchał..."
Po kilku minutach mój telefon za wibrował na znak że dostałam wiadomość
Od: Jorge
"Nie myśl tak pochopnie, może akurat jej się uda i wszystko się ułoży. Trzymam kciuki i pamiętaj,że mocno cię kocham."
Nie odpisałam już mu,gdyż w drzwiach zjawiła się Clara. Usiadła obok mnie ze smutną miną. Wiedziałam,że ta rozmowa nic nie dała i pewnie tata wcale jej nie słuchał.
- I jak poszło?- spojrzałam na nią
- Nakrzyczał tylko na mnie i mnie nie posłuchał - powiedziała obejmując mnie ramieniem.
Spojrzałam w bok wzdychając cicho. Nie wiem jak można być takim arogantem i nie dać dojść nikomu do słowa. Ale co ja na to poradzę jak jego tylko obchodzi Jade. Pożegnałam się z ciotką, bo musiała wrócić do swojego mieszkania w hotelu. Przebrałam się w piżamę i weszłam pod kołdrę. Czasami zastanawiam się dlaczego Bóg dał mi takiego ojca. Rodziny się nie wybiera, ale gdyby była taka możliwość na pewno bym to zrobiła,by móc być szczęśliwą.
***
Obudziłam się niewyspana, całą noc nie zmrużyłam oka. Usiadłam na łóżku, a potem postawiłam stopy na zimnej podłodze. Poszłam do łazienki i wzięłam prysznic. Włosy nakręciłam tak jak zwykle i podeszłam do szafy by wybrać z niej jakieś ciuchy. Postawiłam na jasne kolory i wyjęłam różową koszulkę i fioletową spódniczkę z dłuższym tyłem. Ubrałam się i zeszłam po schodach do kuchni by zjeść śniadanie. W kuchni przy stole siedzieli Francisco, tata,Ramallo i Jade. Byłam zmuszona usiąść obok Jade, gdyż miejsce obok mojego brata było zajęte przez Ramallo. Jak każdego ranka moja macocha skomentowała mój ubiór i zaśmiała się złośliwie. Olałam to i wzięłam do ręki tosta. Posmarowałam go moim ulubionym dżemem malinowym i ugryzłam kawałek. Po skończonym śniadaniu postanowiłam się przejść i nie tłumacząc się nikomu wyszłam z domu.
- Gdzie idziesz piękna niewiasto?- usłyszałam za sobą znajomy mi głos. Zaśmiałam się.
- Do parku, idziesz ze mną?- spytałam gdy obok mnie zjawił się Jorge.
- Z chęcią - uśmiechnął się i złączył nasze dłonie.
Szliśmy w stronę parku trzymając się za ręce. Chociaż, przy nim czułam się bezpieczna i szczęśliwa. W oddali ujrzałam białą ławkę a obok niej drzewo, z którego spadały płatki kwiatów.
- Chodźmy tam - wskazałam palcem na to miejsce.
Brunet pokiwał głową z uśmiechem i po chwili siedzieliśmy na ławce. Chłopak chwycił moją dłoń i spojrzał w moje oczy. Przybliżył się do mnie powoli tak,że dzieliło nas zaledwie kilka milimetrów. Złączył nasze usta w delikatnym pocałunku. Po dłuższej chwili oderwaliśmy się od siebie.
- Strasznie cię kocham wiesz?- przytulił mnie mocno.
- Ja ciebie też, Jorge- położyłam swoje dłonie na jego plecach.
Przesiedziałam z Jorge chyba kilka godzin. Musiałam odpocząć od tych wszystkich problemów, a najbardziej od Jade, której mam już powoli dość. Około godziny czternastej wróciłam do domu. Nim zdążyłam przekroczyć próg domu przede mną stanęła Jade.
- Gdzie byłaś? - spytała krzyżując ręce na piersi.
- Nie twoja sprawa..- ominęłam ją i weszłam do kuchni.
Pomogłam Oldze w pieczeniu mojego ulubionego cytrynowego ciasta i później w nagrodę dostałam duży kawałek z którym poszłam na górę. Usiadłam przy biurku i włączyłam laptopa. Dostałam wiadomość od Cande, Mechi,Alby i Lodo.
"Mechi, Cande,Alba i Lodo piszą..
Tini słyszałaś newsa?! Ponoć Dom Kultury w Buenos Aires, chce żebyśmy wystąpili tam z resztą obsady. Mamy śpiewać piosenki z 1 i 2 sezonu. Daj znać reszcie, albo najlepiej spotkajmy się w tej kawiarni obok parku."
Nie mogłam uwierzyć w to co się właśnie stało. Parę tygodni temu zaczęłam swoją karierę, a już będę występować razem z przyjaciółmi na scenie. Napisałam do chłopaków,przebrałam się w świeże ciuchy i po cichu wyszłam z pokoju. Rozejrzałam się dookoła, na szczęście nie było Jade, więc spokojnie mogłam wyjść.
- Jade właśnie wyszła z twoim tatą - uśmiechnęła się do mnie.
- Dobra to ja lecę, na spotkanie - przytuliłam się do niej i wyszłam z domu.
Dwadzieścia minut później znalazłam się w kawiarni, gdzie byli już wszyscy moi przyjaciele. Chłopcy od razu zaczęli wypytywać się dlaczego byłam taka tajemnicza.
- Będziemy mieli występ w Domu Kultury! - powiedziałam uradowana.
Chłopcy wstali z krzeseł i zaczęli tańczyć taniec szczęścia. Ja i dziewczyny nie mogłyśmy przestać się śmiać. Jorge z Ruggero zaczęli coś śpiewać, śmiejąc się z siebie. Jestem szczęśliwa,że mam takich przyjaciół którzy potrafią poprawić mi humor.
__________________________________
Przepraszam że przez tyle czasu nic nie dodawałam.
Po prostu nie miałam jak i kiedy gdyż laptop mi się zepsuł
Ale teraz po tak długiej nieobecnosci postaram się to naprawić.
- W czym mam ją niby zrozumieć? Że nie potrafi uszanować mojej decyzji?!-krzyknął podnosząc się z krzesła.
Usłyszawszy początek rozmowy mojej ciotki z ojcem szybko pobiegłam do swojego pokoju,żeby nie wyszło na to że podsłuchiwałam. Postanowiłam napisać wiadomość do Jorge. Wzięłam telefon ze swojego biurka i usiadłam po turecku na łóżku.
Do: Jorge
"Clara rozmawia z tatą, ale wątpię żeby on jej posłuchał..."
Po kilku minutach mój telefon za wibrował na znak że dostałam wiadomość
Od: Jorge
"Nie myśl tak pochopnie, może akurat jej się uda i wszystko się ułoży. Trzymam kciuki i pamiętaj,że mocno cię kocham."
Nie odpisałam już mu,gdyż w drzwiach zjawiła się Clara. Usiadła obok mnie ze smutną miną. Wiedziałam,że ta rozmowa nic nie dała i pewnie tata wcale jej nie słuchał.
- I jak poszło?- spojrzałam na nią
- Nakrzyczał tylko na mnie i mnie nie posłuchał - powiedziała obejmując mnie ramieniem.
Spojrzałam w bok wzdychając cicho. Nie wiem jak można być takim arogantem i nie dać dojść nikomu do słowa. Ale co ja na to poradzę jak jego tylko obchodzi Jade. Pożegnałam się z ciotką, bo musiała wrócić do swojego mieszkania w hotelu. Przebrałam się w piżamę i weszłam pod kołdrę. Czasami zastanawiam się dlaczego Bóg dał mi takiego ojca. Rodziny się nie wybiera, ale gdyby była taka możliwość na pewno bym to zrobiła,by móc być szczęśliwą.
***
Obudziłam się niewyspana, całą noc nie zmrużyłam oka. Usiadłam na łóżku, a potem postawiłam stopy na zimnej podłodze. Poszłam do łazienki i wzięłam prysznic. Włosy nakręciłam tak jak zwykle i podeszłam do szafy by wybrać z niej jakieś ciuchy. Postawiłam na jasne kolory i wyjęłam różową koszulkę i fioletową spódniczkę z dłuższym tyłem. Ubrałam się i zeszłam po schodach do kuchni by zjeść śniadanie. W kuchni przy stole siedzieli Francisco, tata,Ramallo i Jade. Byłam zmuszona usiąść obok Jade, gdyż miejsce obok mojego brata było zajęte przez Ramallo. Jak każdego ranka moja macocha skomentowała mój ubiór i zaśmiała się złośliwie. Olałam to i wzięłam do ręki tosta. Posmarowałam go moim ulubionym dżemem malinowym i ugryzłam kawałek. Po skończonym śniadaniu postanowiłam się przejść i nie tłumacząc się nikomu wyszłam z domu.
- Gdzie idziesz piękna niewiasto?- usłyszałam za sobą znajomy mi głos. Zaśmiałam się.
- Do parku, idziesz ze mną?- spytałam gdy obok mnie zjawił się Jorge.
- Z chęcią - uśmiechnął się i złączył nasze dłonie.
Szliśmy w stronę parku trzymając się za ręce. Chociaż, przy nim czułam się bezpieczna i szczęśliwa. W oddali ujrzałam białą ławkę a obok niej drzewo, z którego spadały płatki kwiatów.
- Chodźmy tam - wskazałam palcem na to miejsce.
Brunet pokiwał głową z uśmiechem i po chwili siedzieliśmy na ławce. Chłopak chwycił moją dłoń i spojrzał w moje oczy. Przybliżył się do mnie powoli tak,że dzieliło nas zaledwie kilka milimetrów. Złączył nasze usta w delikatnym pocałunku. Po dłuższej chwili oderwaliśmy się od siebie.
- Strasznie cię kocham wiesz?- przytulił mnie mocno.
- Ja ciebie też, Jorge- położyłam swoje dłonie na jego plecach.
Przesiedziałam z Jorge chyba kilka godzin. Musiałam odpocząć od tych wszystkich problemów, a najbardziej od Jade, której mam już powoli dość. Około godziny czternastej wróciłam do domu. Nim zdążyłam przekroczyć próg domu przede mną stanęła Jade.
- Gdzie byłaś? - spytała krzyżując ręce na piersi.
- Nie twoja sprawa..- ominęłam ją i weszłam do kuchni.
Pomogłam Oldze w pieczeniu mojego ulubionego cytrynowego ciasta i później w nagrodę dostałam duży kawałek z którym poszłam na górę. Usiadłam przy biurku i włączyłam laptopa. Dostałam wiadomość od Cande, Mechi,Alby i Lodo.
"Mechi, Cande,Alba i Lodo piszą..
Tini słyszałaś newsa?! Ponoć Dom Kultury w Buenos Aires, chce żebyśmy wystąpili tam z resztą obsady. Mamy śpiewać piosenki z 1 i 2 sezonu. Daj znać reszcie, albo najlepiej spotkajmy się w tej kawiarni obok parku."
Nie mogłam uwierzyć w to co się właśnie stało. Parę tygodni temu zaczęłam swoją karierę, a już będę występować razem z przyjaciółmi na scenie. Napisałam do chłopaków,przebrałam się w świeże ciuchy i po cichu wyszłam z pokoju. Rozejrzałam się dookoła, na szczęście nie było Jade, więc spokojnie mogłam wyjść.
- Jade właśnie wyszła z twoim tatą - uśmiechnęła się do mnie.
- Dobra to ja lecę, na spotkanie - przytuliłam się do niej i wyszłam z domu.
Dwadzieścia minut później znalazłam się w kawiarni, gdzie byli już wszyscy moi przyjaciele. Chłopcy od razu zaczęli wypytywać się dlaczego byłam taka tajemnicza.
- Będziemy mieli występ w Domu Kultury! - powiedziałam uradowana.
Chłopcy wstali z krzeseł i zaczęli tańczyć taniec szczęścia. Ja i dziewczyny nie mogłyśmy przestać się śmiać. Jorge z Ruggero zaczęli coś śpiewać, śmiejąc się z siebie. Jestem szczęśliwa,że mam takich przyjaciół którzy potrafią poprawić mi humor.
__________________________________
Przepraszam że przez tyle czasu nic nie dodawałam.
Po prostu nie miałam jak i kiedy gdyż laptop mi się zepsuł
Ale teraz po tak długiej nieobecnosci postaram się to naprawić.
wtorek, 30 czerwca 2015
Rozdział 8
Obudziłam się dość wcześnie. Ubrałam się i uczesałam włosy. Zeszłam na dół po schodach, prowadzących do salonu. Siedział tam tata z Ramallo. Całe szczęście że Jade nie było,bo nie mam zamiaru oglądać jej twarzy od samego rana. Poszłam do kuchni, żeby zjeść śniadanie. Olga z uśmiechem podała mi talerzyk naleśników. Zjadłam trochę i poszłam z powrotem do swojego pokoju. Francisco chyba gdzieś wyszedł bo nie ma go w swoim pokoju. Usłyszałam wibrowanie telefonu, na wyświetlaczu pisało "Clara". W końcu dzwoni. Odebrałam z pośpiechem i usiadłam na łóżku.
- Cześć Tini, około siedemnastej będę w Buenos Aires
- Ooo to świetnie, odbiorę cię z lotniska - powiedziałam podekscytowana.
- Będę kończyć bo muszę jeszcze dokończyć pakowanie- pożegnała się i rozłączyła.
Nareszcie coś w tym domu się zmieni, bo już mam całkowicie dość. Po obiedzie poczekałam na Lodo i razem z nią poszłam śledzić Diego. Dowiedziałyśmy się od Mechi,że ma iść do domu kultury i tam się spotkać z Ludmiłą. Schowałyśmy się za pomnikiem,by nie zostać przez niego zauważone. Poczekałyśmy aż kawałek pójdzie i dalej go śledziłyśmy. Doszłyśmy za nim do pobliskiego domu kultury i zobaczyłyśmy,że spotkał się z Ludmiłą. Rozmawiali o czymś,ale dokładnie nie usłyszałyśmy o czym mówią. Stanęłyśmy za jakimś krzakiem i słuchałyśmy.
"Musimy ją zniszczyć, tak żebyś ty mogła zagrać" A więc o to im chodzi. O tą rolę w serialu. Co za podli ludzie, nienawidzę ich.
- I co teraz robimy? - szepnęła Lodovica.
- Musimy ich zdemaskować,ale my dwie nic nie zdziałamy - wzruszyłam ramionami, nadal przysłuchując się rozmowie.
- Może trzeba poprosić chłopaków?- zaproponowała wszystko dokładnie notując.
- Jorge i Xabi?- spojrzałam na nią i z lekkim uśmiechem.
- Xabi?- zmarszczyła brwi zawstydzona.
- A co nie jesteście już razem?- spytałam śmiejąc się cicho.
- No pokłóciliśmy się..- posmutniała - Ale to nic poważnego
- No dobra to weźmiemy Facu, albo Rugga - poklepałam ją delikatnie po ramieniu.
Około godziny 16 skończyłyśmy naszą "misję" jeśli to tak można nazwać. Lodovica poszła do swojego domu, a ja poszłam do kawiarni by kupić sobie kawę. Wzięłam ją na wynos i poszłam w stronę lotniska. Po drodze spotkałam Jorge i wszystko mu opowiedziałam.
- Jaką dziewczynę?- spytał zaskoczony.
- Obejrzyj sobie - dałam mu płytę, którą włożył do kieszeni spodni.
- Przecież wiesz, że kocham tylko ciebie- objął mnie ramieniem.
- Ja wiem, ale oni próbują mnie zniszczyć- westchnęłam.
- Kto? - spojrzał na mnie.
- Diego i Ludmiła - oznajmiłam bawiąc się paskiem od torebki.
- Co za..- nie dokończył , bo mu przerwałam.
- Nie kończ proszę cię - szepnęłam.
- Martwię się o ciebie po prostu - przytulił mnie.- Musimy go zdemaskować.
- Jak chcesz to zrobić? - spytałam zakładając włosy za ucho.
- Coś wymyślę- powiedział.
Poszliśmy razem na lotnisko gdzie poczekaliśmy na Clarę. Byłam prze szczęśliwa że w końcu zobaczę moją ciocię, którą strasznie kochałam. Była dla mnie jak druga mama. Uściskałam ją mocno i w trójkę wyszliśmy z lotniska.
- Tini ja idę do domu- puścił moją dłoń.
- Musisz? - posmutniałam.
- Tak,ale zobaczymy się jutro prawda?- uśmiechnął się szeroko i cmoknął mój policzek.
Kiedy brunet skręcił w uliczkę prowadzącą do jego domu, Clara popatrzyła na mnie wesołym spojrzeniem.
- Fajny ten chłopak, widać że cię kocha- przytuliła mnie.
- Cieszę się,że przyjechałaś- rzuciłam się jej na szyję
- A ja się cieszę, skarbeńku że w końcu mogę cię uściskać - przytuliła mnie mocno.
Cieszyłam się ,że mam taką ciocię jak Clara. Zawsze mogłam jej się ze wszystkiego zwierzyć, wypłakać. Wiedziała jak bardzo z Francisco cierpimy więc starała się nam pomóc. Mam nadzieję,że przemówi tacie do jego głowy i on w końcu zobaczy że Jade jest inna niż mu się wydaje. Weszłyśmy do domu, Olga od razu podbiegła do nas.
- Witaj Claro - uśmiechnęła się do niej.
- Diego w domu?- spytała rozglądając się dookoła.
- Jest w biurze- spojrzała na mnie a potem na moją ciocię.
Clara postawiła swoje walizki w progu i zapukała do biura mojego taty. Po chwili weszła do środka i zamknęła drzwi. Poszłam do pokoju i czekałam aż Clara przyjdzie i powie że udało jej się mu przemówić do głowy.
- Cześć Tini, około siedemnastej będę w Buenos Aires
- Ooo to świetnie, odbiorę cię z lotniska - powiedziałam podekscytowana.
- Będę kończyć bo muszę jeszcze dokończyć pakowanie- pożegnała się i rozłączyła.
Nareszcie coś w tym domu się zmieni, bo już mam całkowicie dość. Po obiedzie poczekałam na Lodo i razem z nią poszłam śledzić Diego. Dowiedziałyśmy się od Mechi,że ma iść do domu kultury i tam się spotkać z Ludmiłą. Schowałyśmy się za pomnikiem,by nie zostać przez niego zauważone. Poczekałyśmy aż kawałek pójdzie i dalej go śledziłyśmy. Doszłyśmy za nim do pobliskiego domu kultury i zobaczyłyśmy,że spotkał się z Ludmiłą. Rozmawiali o czymś,ale dokładnie nie usłyszałyśmy o czym mówią. Stanęłyśmy za jakimś krzakiem i słuchałyśmy."Musimy ją zniszczyć, tak żebyś ty mogła zagrać" A więc o to im chodzi. O tą rolę w serialu. Co za podli ludzie, nienawidzę ich.
- I co teraz robimy? - szepnęła Lodovica.
- Musimy ich zdemaskować,ale my dwie nic nie zdziałamy - wzruszyłam ramionami, nadal przysłuchując się rozmowie.
- Może trzeba poprosić chłopaków?- zaproponowała wszystko dokładnie notując.
- Jorge i Xabi?- spojrzałam na nią i z lekkim uśmiechem.
- Xabi?- zmarszczyła brwi zawstydzona.
- A co nie jesteście już razem?- spytałam śmiejąc się cicho.
- No pokłóciliśmy się..- posmutniała - Ale to nic poważnego
- No dobra to weźmiemy Facu, albo Rugga - poklepałam ją delikatnie po ramieniu.
Około godziny 16 skończyłyśmy naszą "misję" jeśli to tak można nazwać. Lodovica poszła do swojego domu, a ja poszłam do kawiarni by kupić sobie kawę. Wzięłam ją na wynos i poszłam w stronę lotniska. Po drodze spotkałam Jorge i wszystko mu opowiedziałam.
- Jaką dziewczynę?- spytał zaskoczony.
- Obejrzyj sobie - dałam mu płytę, którą włożył do kieszeni spodni.
- Przecież wiesz, że kocham tylko ciebie- objął mnie ramieniem.
- Ja wiem, ale oni próbują mnie zniszczyć- westchnęłam.
- Kto? - spojrzał na mnie.
- Diego i Ludmiła - oznajmiłam bawiąc się paskiem od torebki.
- Co za..- nie dokończył , bo mu przerwałam.
- Nie kończ proszę cię - szepnęłam.
- Martwię się o ciebie po prostu - przytulił mnie.- Musimy go zdemaskować.
- Jak chcesz to zrobić? - spytałam zakładając włosy za ucho.
- Coś wymyślę- powiedział.
Poszliśmy razem na lotnisko gdzie poczekaliśmy na Clarę. Byłam prze szczęśliwa że w końcu zobaczę moją ciocię, którą strasznie kochałam. Była dla mnie jak druga mama. Uściskałam ją mocno i w trójkę wyszliśmy z lotniska.
- Tini ja idę do domu- puścił moją dłoń.
- Musisz? - posmutniałam.
- Tak,ale zobaczymy się jutro prawda?- uśmiechnął się szeroko i cmoknął mój policzek.Kiedy brunet skręcił w uliczkę prowadzącą do jego domu, Clara popatrzyła na mnie wesołym spojrzeniem.
- Fajny ten chłopak, widać że cię kocha- przytuliła mnie.
- Cieszę się,że przyjechałaś- rzuciłam się jej na szyję
- A ja się cieszę, skarbeńku że w końcu mogę cię uściskać - przytuliła mnie mocno.
Cieszyłam się ,że mam taką ciocię jak Clara. Zawsze mogłam jej się ze wszystkiego zwierzyć, wypłakać. Wiedziała jak bardzo z Francisco cierpimy więc starała się nam pomóc. Mam nadzieję,że przemówi tacie do jego głowy i on w końcu zobaczy że Jade jest inna niż mu się wydaje. Weszłyśmy do domu, Olga od razu podbiegła do nas.
- Witaj Claro - uśmiechnęła się do niej.
- Diego w domu?- spytała rozglądając się dookoła.
- Jest w biurze- spojrzała na mnie a potem na moją ciocię.
Clara postawiła swoje walizki w progu i zapukała do biura mojego taty. Po chwili weszła do środka i zamknęła drzwi. Poszłam do pokoju i czekałam aż Clara przyjdzie i powie że udało jej się mu przemówić do głowy.
poniedziałek, 29 czerwca 2015
Rozdział 7
Kiedy chciałam położyć się na łóżku z książką,zauważyłam małe fioletowe pudełeczko, obwiązane różową kokardką. Ciekawa tego co znajduje się w środku, otworzyłam pudełeczko. W środku znajdowała się płyta i malutka karteczka. Na której dość starannym pismem były napisane takie słowa:
"Obejrzyj to nagranie a dowiesz się jaki jest naprawdę twój chłopak
D. "
Zastanawiałam się kto jest nadawcą tego listu, podpisał się tylko literą "D" ale to przecież o niczym nie świadczy. Zszokowana tym co było napisane, postanowiłam zobaczyć nagranie. Podeszłam do biurka na którym stał mój laptop i usiadłam przy nim. Otworzyłam miejsce gdzie wkłada się płyty i włożyłam tam płytę z nagraniem. Następnie gdy laptop wczytał ją kliknęłam na ikonkę odtwarzacza filmu i kilka minut później włączyło mi się nagranie. Nie mogłam uwierzyć w to co widzę, Jorge spotkał się z jakąś dziewczyną, którą pierwszy raz widzę. Poczułam ból w klatce piersiowej, który zapewne był zadany przez moją reakcję na filmik. Byłam jednocześnie załamana i zła. Bez chwili namysłu zadzwoniłam do Mechi i poprosiłam o spotkanie. Założyłam buty i pożegnałam się z Olgą, która jak zawsze mnie kryła, gdy gdzieś chciałam wyjść. Skierowałam się w stronę domu blondynki. Szłam dość szybkim krokiem więc chwilę później znalazłam się pod domem mojej przyjaciółki. Zapukałam cicho i czekałam aż drzwi zostaną otworzone. Postałam trochę pod drzwiami gdy w końcu w progu ukazała się znajoma mi postać. Blondynka uśmiechnęła się do mnie i wpuściła do środka.
- Byłaś jakaś smutna gdy dzwoniłaś- powiedziała kierując się do kuchni.
- Musisz coś zobaczyć - wyciągnęłam z torebki karteczkę i płytę.
- Co to?- spytała marszcząc czoło.
- Zobacz- podałam jej obydwie rzeczy i usiadłam na wysokim krześle w kuchni.
Dziewczyna wzięła swojego laptopa i wróciła do kuchni. Włożyła płytę i włączyła nagranie. W jej spojrzeniu malowała się złość. Zatrzymała nagranie i spojrzała na mnie.
- Co za dupek z niego..- walnęła pięścią w blat kuchenny.
Wzięła karteczkę,którą dałam jej razem z płytą i zaczęła czytać.
- Obejrzyj to nagranie a dowiesz się, jaki jest naprawdę twój chłopak..- zamyśliła się - I jeszcze ta litera D..
- Nie wiem kto to, ale to na pewno,ktoś kto dobrze zna Jorge- powiedziałam.
- Pozostaje nam tylko zabawić się w detektywów..- jej usta ułożyły się w złośliwym uśmieszku.
Cała Mechi i jej plany. Chociaż, to w cale nie było złe. Szukając sprawcy możemy dowiedzieć się też czegoś o tej dziewczynie. Niska brunetka o krótkich włosach.. nic mi to nie mówiło. Bynajmniej Jorge nic mi nie opowiadał o jakiejś swojej kuzynce, albo coś w tym stylu. Czyżby ukrywał przede mną że ma drugą dziewczynę? Albo ja jestem tą drugą?.
- Wybacz,że tak mówię ale podejrzewam o to twoją siostrę Ludmiłę- spojrzałam na nią.
- Sądzisz, że jest z kimś w zmowie?- nalała nam do szklanek soku pomarańczowego i podała mi jedną.
- Tak- powiedziałam pewnie. - Wczoraj byłam świadkiem rozmowy Ludmiły z Diego i padło tam moje imię i mówili też coś o mojej karierze i o Jorge..
- Ona jest do tego zdolna i powiem ci,że Diego też mi nie pasuje..- oznajmiła, wyciągając płytę. - Weź ją i schowaj dobrze, tak żeby nikt tego nie znalazł.- podała mi płytę a ja pospiesznie schowałam ją do torebki razem z karteczką.
- Porozmawiaj z Lodo, powinnaś razem z nią śledzić Diego, a ja poszperam trochę w rzeczach Ludmiły- uśmiechnęła się tajemniczo.
Pożegnałyśmy się, ruszyłam w stronę swojego domu w którym miałam zadzwonić do Lodo. Z jednej strony się boję, bo skoro ktoś tajemniczym sposobem zaniósł mi pudełko do pokoju, to mógł też zamontować gdzieś podsłuch, a z drugiej nie zadzwonię teraz bo mogę być śledzona. Martina co tu robić, co tu robić - zadręczałam się tym pytaniem w myślach. Wiem napiszę do niej smsa i opiszę wszystko. Szybko wyjęłam telefon z torebki i zaczęłam pisać wiadomość "Lodo, musisz mi pomóc, śledzić Diego. Chodzi o to,że ktoś podłożył mi pudełko z nagraniem i dołączył karteczkę (napisałam jej to co znajdowało się na kartce). Był tam Jorge i jakaś dziewczyna. Podejrzewam o to właśnie Diego i Ludmiłę, ponieważ byłam wczoraj świadkiem tajemniczej rozmowy pomiędzy nimi.". Wysłałam jej wiadomość i momentalnie uzyskałam odpowiedź.Umówiłam się z Włoszką na godzinę 14 u mnie w domu. Wróciłam do domu. Taty ani Jade jeszcze nie było, więc nie będą wiedzieli o moim wyjściu. Poszłam do siebie do pokoju i usiadłam na łóżku, w celu wymyślenia jakiegoś planu jak śledzić Diego. Czy napisać do Jorge i mu wszystko opowiedzieć? A jeśli faktycznie mnie zdradza? Już nie wiem co robić, czy to w ogóle dobre wyjście? Pójdę spać i może wtedy coś przyjdzie mi do głowy, bo jak na razie jestem wstrząśnięta tymi wydarzeniami z dzisiejszego dnia.
Zastanawiałam się kto jest nadawcą tego listu, podpisał się tylko literą "D" ale to przecież o niczym nie świadczy. Zszokowana tym co było napisane, postanowiłam zobaczyć nagranie. Podeszłam do biurka na którym stał mój laptop i usiadłam przy nim. Otworzyłam miejsce gdzie wkłada się płyty i włożyłam tam płytę z nagraniem. Następnie gdy laptop wczytał ją kliknęłam na ikonkę odtwarzacza filmu i kilka minut później włączyło mi się nagranie. Nie mogłam uwierzyć w to co widzę, Jorge spotkał się z jakąś dziewczyną, którą pierwszy raz widzę. Poczułam ból w klatce piersiowej, który zapewne był zadany przez moją reakcję na filmik. Byłam jednocześnie załamana i zła. Bez chwili namysłu zadzwoniłam do Mechi i poprosiłam o spotkanie. Założyłam buty i pożegnałam się z Olgą, która jak zawsze mnie kryła, gdy gdzieś chciałam wyjść. Skierowałam się w stronę domu blondynki. Szłam dość szybkim krokiem więc chwilę później znalazłam się pod domem mojej przyjaciółki. Zapukałam cicho i czekałam aż drzwi zostaną otworzone. Postałam trochę pod drzwiami gdy w końcu w progu ukazała się znajoma mi postać. Blondynka uśmiechnęła się do mnie i wpuściła do środka.
- Byłaś jakaś smutna gdy dzwoniłaś- powiedziała kierując się do kuchni.
- Musisz coś zobaczyć - wyciągnęłam z torebki karteczkę i płytę.
- Co to?- spytała marszcząc czoło.
- Zobacz- podałam jej obydwie rzeczy i usiadłam na wysokim krześle w kuchni.
Dziewczyna wzięła swojego laptopa i wróciła do kuchni. Włożyła płytę i włączyła nagranie. W jej spojrzeniu malowała się złość. Zatrzymała nagranie i spojrzała na mnie.
- Co za dupek z niego..- walnęła pięścią w blat kuchenny.
Wzięła karteczkę,którą dałam jej razem z płytą i zaczęła czytać.
- Obejrzyj to nagranie a dowiesz się, jaki jest naprawdę twój chłopak..- zamyśliła się - I jeszcze ta litera D..
- Nie wiem kto to, ale to na pewno,ktoś kto dobrze zna Jorge- powiedziałam.
- Pozostaje nam tylko zabawić się w detektywów..- jej usta ułożyły się w złośliwym uśmieszku.
Cała Mechi i jej plany. Chociaż, to w cale nie było złe. Szukając sprawcy możemy dowiedzieć się też czegoś o tej dziewczynie. Niska brunetka o krótkich włosach.. nic mi to nie mówiło. Bynajmniej Jorge nic mi nie opowiadał o jakiejś swojej kuzynce, albo coś w tym stylu. Czyżby ukrywał przede mną że ma drugą dziewczynę? Albo ja jestem tą drugą?.
- Wybacz,że tak mówię ale podejrzewam o to twoją siostrę Ludmiłę- spojrzałam na nią.
- Sądzisz, że jest z kimś w zmowie?- nalała nam do szklanek soku pomarańczowego i podała mi jedną.
- Tak- powiedziałam pewnie. - Wczoraj byłam świadkiem rozmowy Ludmiły z Diego i padło tam moje imię i mówili też coś o mojej karierze i o Jorge..
- Ona jest do tego zdolna i powiem ci,że Diego też mi nie pasuje..- oznajmiła, wyciągając płytę. - Weź ją i schowaj dobrze, tak żeby nikt tego nie znalazł.- podała mi płytę a ja pospiesznie schowałam ją do torebki razem z karteczką.
- Porozmawiaj z Lodo, powinnaś razem z nią śledzić Diego, a ja poszperam trochę w rzeczach Ludmiły- uśmiechnęła się tajemniczo.
Pożegnałyśmy się, ruszyłam w stronę swojego domu w którym miałam zadzwonić do Lodo. Z jednej strony się boję, bo skoro ktoś tajemniczym sposobem zaniósł mi pudełko do pokoju, to mógł też zamontować gdzieś podsłuch, a z drugiej nie zadzwonię teraz bo mogę być śledzona. Martina co tu robić, co tu robić - zadręczałam się tym pytaniem w myślach. Wiem napiszę do niej smsa i opiszę wszystko. Szybko wyjęłam telefon z torebki i zaczęłam pisać wiadomość "Lodo, musisz mi pomóc, śledzić Diego. Chodzi o to,że ktoś podłożył mi pudełko z nagraniem i dołączył karteczkę (napisałam jej to co znajdowało się na kartce). Był tam Jorge i jakaś dziewczyna. Podejrzewam o to właśnie Diego i Ludmiłę, ponieważ byłam wczoraj świadkiem tajemniczej rozmowy pomiędzy nimi.". Wysłałam jej wiadomość i momentalnie uzyskałam odpowiedź.Umówiłam się z Włoszką na godzinę 14 u mnie w domu. Wróciłam do domu. Taty ani Jade jeszcze nie było, więc nie będą wiedzieli o moim wyjściu. Poszłam do siebie do pokoju i usiadłam na łóżku, w celu wymyślenia jakiegoś planu jak śledzić Diego. Czy napisać do Jorge i mu wszystko opowiedzieć? A jeśli faktycznie mnie zdradza? Już nie wiem co robić, czy to w ogóle dobre wyjście? Pójdę spać i może wtedy coś przyjdzie mi do głowy, bo jak na razie jestem wstrząśnięta tymi wydarzeniami z dzisiejszego dnia.
sobota, 27 czerwca 2015
Rozdział 6
Całą noc nie zmrużyłam oka. Myślałam nad tym wszystkim, co zrobić żeby tata w końcu zobaczył że ona jest inna niż mu się wydaje. Jorge miał świetny pomysł, bo w ten sposób możemy pokazać tacie, prawdziwą twarz naszej macochy. Muszę ściągnąć tutaj Clarę, moją ciocię, która jest siostrą mojej mamy, może jej uda się coś zrobić.
- Halo Clara, tu Tini- powiedziałam do telefonu,gdy po drugiej stronie usłyszałam znajomy głos.
- Cześć,Tini widziałam ten filmik na twitterze- powiedziała podekscytowana.
- Nie w tej sprawie dzwonię,chcę żebyś przyjechała do Buenos Aires- oznajmiłam z nutą smutku w głosie.
- Co się dzieje? Chodzi o Jade?- spytała.
- Tak, Clara ja już nie mogę tak dłużej - rozpłakałam się.
- Co się dzieje aniołku?- powiedziała zasmucona.
- Ona niszczy mi i Francisco życie..- zaczęłam- Potrzebujemy,żebyś tu była, przyjedziesz?.
- Zrobię co się da i jutro dam Ci znać dobrze?- powiedziała.
- Dobrze, to cześć- rozłączyłam się i usiadłam zrezygnowana na kanapie.
Zupełnie zapomniałam o dzisiejszym nagrywaniu pierwszego odcinka "Violetty", więc od razu poszłam się wyszykować. Pożegnałam się z gosposią i wyszłam z domu. Po drodze spotkałam paczkę swoich przyjaciół i razem ruszyliśmy na plan. Powtarzaliśmy jeszcze kwestie. Nadeszła pora na scenę Jorge z Nico, czyli Leona z Andresem.
- Nie pomożesz mi?
- Leon,Leon podchodzi do mnie dziewczyna wyraźnie się jej podobam, dobrze się nam gada- zaczął gestykulować rękoma- W ogóle gitara gra, a ty mi karzesz pracować. Ziomki nie robią takich numerów.
- Posłuchaj, stary skoro się wszystkim chwalisz,że jesteś moim pomocnikiem to przestań gadać i weź się za robotę, okey?
- J-Ja się przed nimi chwalę?-zdziwił się i pokazał rękoma na grupkę ludzi- Przed tamtą blondynką też się chwalę?
- Skup się wreszcie, miałeś być moim pilotem gdzie wskazówki?- był wyraźnie zły.- W końcu byś mi się do czegoś przydał.Nie proszę cię o zbyt wiele, więc jak będę tędy przejeżdżał to chcę, je widzieć okey?
Martin nagrał tą scenę i pokazał chłopakom, że mogą już do nas przyjść. Przebrali się w swoje ciuchy i przyszli do nas. Kiedy skończyliśmy nagrywanie, wspólnie całą paczką udaliśmy się do restauracji,żeby coś zjeść.Usiedliśmy przy stoliku na zewnątrz i zaczęliśmy rozmawiać. Jorge zauważył smutek, malujący się na mojej twarzy od wczorajszego dnia. Objął mnie delikatnie ramieniem i uśmiechnął się.
- Co się dzieje,Tini? - spytała zatroskana Mechi.
- Nic takiego,nie martw się - skłamałam uśmiechając się.
- Na pewno?- spojrzała na mnie, w celu wyciągnięcia jakichkolwiek informacji.
- Tak - ponownie się do niej uśmiechnęłam.
Gdy wróciłam do domu oczywiście nie obeszło się bez pytań Jade, gdzie byłam,co robiłam i różne takie. Miałam już dość tego i najchętniej bym się wyprowadziła, ale nie zrobię tego dla mojego taty, który jest dla mnie bardzo ważny. Ale jest jeszcze ktoś kto próbuje mnie zniszczyć. Siostra bliźniaczka Mechi, Ludmiła. Nie znałam jej za dobrze, ale ostatnio jak wracałam z planu zdjęciowego widziałam ją z Diego, śmiali się. Zapewne ze mną bo w połowie rozmowy usłyszałam "Mówię ci Tini myśli że zrobi karierę, ale my jej w tym przeszkodzimy". Diego od samego początku wydawał mi się jakiś dziwny. Był inny niż reszta, chodził inaczej ubrany, zachowywał się inaczej. Może to tylko moje złudzenie? Wyobrażam sobie coś co się naprawdę nie dzieje? Przez tą sytuacje z moją macochą nie wiem już co jest dobre a co złe. Po kilkunastu minutach przemyśleń postanowiłam poczytać jakąś książkę i w końcu przestać myśleć o swoich problemach. Kiedy chciałam położyć się na łóżku z książką, ujrzałam małe fioletowe pudełeczko
- Halo Clara, tu Tini- powiedziałam do telefonu,gdy po drugiej stronie usłyszałam znajomy głos.
- Cześć,Tini widziałam ten filmik na twitterze- powiedziała podekscytowana.
- Nie w tej sprawie dzwonię,chcę żebyś przyjechała do Buenos Aires- oznajmiłam z nutą smutku w głosie.
- Co się dzieje? Chodzi o Jade?- spytała.
- Tak, Clara ja już nie mogę tak dłużej - rozpłakałam się.
- Co się dzieje aniołku?- powiedziała zasmucona.
- Ona niszczy mi i Francisco życie..- zaczęłam- Potrzebujemy,żebyś tu była, przyjedziesz?.
- Zrobię co się da i jutro dam Ci znać dobrze?- powiedziała.
- Dobrze, to cześć- rozłączyłam się i usiadłam zrezygnowana na kanapie.
Zupełnie zapomniałam o dzisiejszym nagrywaniu pierwszego odcinka "Violetty", więc od razu poszłam się wyszykować. Pożegnałam się z gosposią i wyszłam z domu. Po drodze spotkałam paczkę swoich przyjaciół i razem ruszyliśmy na plan. Powtarzaliśmy jeszcze kwestie. Nadeszła pora na scenę Jorge z Nico, czyli Leona z Andresem.
- Nie pomożesz mi?
- Leon,Leon podchodzi do mnie dziewczyna wyraźnie się jej podobam, dobrze się nam gada- zaczął gestykulować rękoma- W ogóle gitara gra, a ty mi karzesz pracować. Ziomki nie robią takich numerów.
- Posłuchaj, stary skoro się wszystkim chwalisz,że jesteś moim pomocnikiem to przestań gadać i weź się za robotę, okey?
- J-Ja się przed nimi chwalę?-zdziwił się i pokazał rękoma na grupkę ludzi- Przed tamtą blondynką też się chwalę?
- Skup się wreszcie, miałeś być moim pilotem gdzie wskazówki?- był wyraźnie zły.- W końcu byś mi się do czegoś przydał.Nie proszę cię o zbyt wiele, więc jak będę tędy przejeżdżał to chcę, je widzieć okey?
Martin nagrał tą scenę i pokazał chłopakom, że mogą już do nas przyjść. Przebrali się w swoje ciuchy i przyszli do nas. Kiedy skończyliśmy nagrywanie, wspólnie całą paczką udaliśmy się do restauracji,żeby coś zjeść.Usiedliśmy przy stoliku na zewnątrz i zaczęliśmy rozmawiać. Jorge zauważył smutek, malujący się na mojej twarzy od wczorajszego dnia. Objął mnie delikatnie ramieniem i uśmiechnął się.
- Co się dzieje,Tini? - spytała zatroskana Mechi.
- Nic takiego,nie martw się - skłamałam uśmiechając się.
- Na pewno?- spojrzała na mnie, w celu wyciągnięcia jakichkolwiek informacji.
- Tak - ponownie się do niej uśmiechnęłam.
Gdy wróciłam do domu oczywiście nie obeszło się bez pytań Jade, gdzie byłam,co robiłam i różne takie. Miałam już dość tego i najchętniej bym się wyprowadziła, ale nie zrobię tego dla mojego taty, który jest dla mnie bardzo ważny. Ale jest jeszcze ktoś kto próbuje mnie zniszczyć. Siostra bliźniaczka Mechi, Ludmiła. Nie znałam jej za dobrze, ale ostatnio jak wracałam z planu zdjęciowego widziałam ją z Diego, śmiali się. Zapewne ze mną bo w połowie rozmowy usłyszałam "Mówię ci Tini myśli że zrobi karierę, ale my jej w tym przeszkodzimy". Diego od samego początku wydawał mi się jakiś dziwny. Był inny niż reszta, chodził inaczej ubrany, zachowywał się inaczej. Może to tylko moje złudzenie? Wyobrażam sobie coś co się naprawdę nie dzieje? Przez tą sytuacje z moją macochą nie wiem już co jest dobre a co złe. Po kilkunastu minutach przemyśleń postanowiłam poczytać jakąś książkę i w końcu przestać myśleć o swoich problemach. Kiedy chciałam położyć się na łóżku z książką, ujrzałam małe fioletowe pudełeczko
wtorek, 23 czerwca 2015
Rozdział 5
Po skończonym pikniku posprzątaliśmy wszystko i położyliśmy się na kocu. Spojrzeliśmy sobie w oczy, nic innego wtedy się nie liczyło. Przeleżeliśmy tak chyba z dwie godziny, a potem Jorge odprowadził mnie do domu.
- Co to za uroczy młodzieniec?- spytała moja macocha kiedy przekroczyłam próg domu.
- Który?- udawałam,że nie wiem o co chodzi
- No ten,który odprowadził cię do domu.- oznajmiła czarnowłosa uśmiechając się złośliwie.
- A ten- zbeształam się w myślach.- To Jorge..
- Twój chłopak?- usiadła na kanapie i poklepała miejsce obok siebie.
- Tak..- usiadłam powoli obok niej, czułam co się święci.
- Nie chcę go tu widzieć - zaczęła.
- Jade, to jest mój dom i mogę przyprowadzać kogo chcę!-spojrzałam ze złością w oczach.
- Przypominam Ci,że jestem żoną twojego taty i masz mnie szanować! - oznajmiła przytulając mnie.
- Nie jesteś moją matką i nie będziesz mi rozkazywać!- pobiegłam na górę.
Po rozmowie ze swoją Jade postanowiłam pogadać ze swoim bratem. On zawsze mnie wysłucha i doradzi.
Zapukałam cicho do drzwi, za którymi po chwili rozległo się ciche "proszę". Wychyliłam się zza nich i spojrzałam w stronę brata. Leżał na łóżku z słuchawkami na uszach.
- Fran, możemy pogadać?- weszłam do pokoju.
- Jasne, siadaj - spojrzał na mnie.
Usiadłam na skraju łóżka i zaczęłam swój monolog. Opowiedziałam bratu wszystko co leżało mi na sercu. On tylko mnie przytulił (robił tak zawsze gdy czułam się źle) i powiedział że nie mam czym się przejmować.
Od razu zrobiło mi się lepiej. Poszłam do swojego pokoju, wzięłam pamiętnik i położyłam się na łóżku. "Nie lubię jak moja macocha zachowuje się w ten sposób. Zachowuję się tak jakby rządziła w tym domu. Lepsze kontakty mam z tatą, ale on rzadko bywa w domu. Co chwilę gdzieś wyjeżdża, czasami strasznie mi go brakuje. Chciałabym z nim tak porozmawiać, wyżalić mu się,żeby mnie przytulił. Dobrze,że mam chociaż Jorge i Francisco, na których zawsze mogę liczyć.."- to wszystko zapisałam w swoim pamiętniku, a potem położyłam się do łóżka.
***
Gdy obudziłam się rano, jak zwykle zeszłam na dół na śniadanie. Zdziwiłam się bo w miejscu gdzie zawsze zostawiamy buty, stały czarne męskie buty. To na pewno nie Ramallo, bo on jest z tatą w delegacji. Weszłam do kuchni, gdzie przy kuchence krzątała się Olga, nasza gosposia. Lubiłam ją, była dla mnie jak babcia. Przy stole siedział nie kto inny jak mój tata. Ucieszyłam się na jego widok i od razu pobiegłam go przytulić.
- Cześć Tini, cieszę się,że cię widzę - uściskał mnie mocno.
- Tato, pojedziemy dzisiaj do naszej ulubionej kawiarni? Chciałabym z tobą porozmawiać.- usiadłam przy stole
- Dzisiaj nie mogę, jestem umówiony na obiad z Jade - oznajmił wkładając naczynia do zlewu.
- Jak zwykle nie możesz, bo Jade tamto i siamto!- wybiegłam z kuchni i popędziłam na górę.
Zadzwoniłam do Jorge i poprosiłam go żeby przyszedł dzisiaj po południu, kiedy w domu nie będzie taty i tej przebrzydłej Jade. Jak ja jej nienawidzę. Chciałabym żeby mama wróciła, żeby była z nami.
Chociaż umarła, jak byłam mała, ale nadal pamiętam jej piękną twarz, śliczne sukienki, które nosiła. Jej uśmiech. Wszystko mi ją przypominało, nawet ja sama się do niej upodobniłam. Miałam jej oczy, jej uśmiech..wszystko odziedziczyłam po niej.
Przed południe minęło dość szybko, jak zwykle przesiedziałam je w swoim pokoju. Kiedy tata i Jade wyszli na obiad, czekałam tylko na przyjście Jorge.
- Olga, tylko proszę cię nie mów tacie..- powiedziałam kiedy przyszłam do kuchni.
- Oczywiście,że nie powiem - przytuliła mnie mocno.
- Dziękuję, jesteś najlepsza- odwzajemniłam jej przytulasa i zaraz potem rozległo się pukanie do drzwi.
Pobiegłam otworzyć, w drzwiach stała miłość mojego życia. Uśmiechał się szeroko do mnie.
- Wejdź - zrobiłam gest ręką, po czym brunet wszedł do środka.
- Chciałaś pogadać - spojrzał na mnie - Co się stało?
- Powiem ci na górze - wskazałam na schody, po których zaraz szliśmy.
Usiedliśmy na łóżku, a ja zaczęłam wszystko opowiadać swojemu chłopakowi. Słuchał mnie a jego źrenice się poszerzyły,usta delikatnie otworzył.
- Nienawidzę jej,rozumiesz. Ona źle traktuje mnie i mojego brata, a mój tata tego nie widzi bo jest w niej ślepo zakochany..- przytuliłam się do bruneta.
- Twój brat jest? - spytał przytulając mnie do siebie.
- Tak, a po co ci on?- spojrzałam w jego oczy, ale nic nie udało mi się z nich wyczytać.
- Zawołaj go, mam pewien pomysł- puścił mnie, a ja poszłam po swojego brata.
Weszłam z nim do pokoju, Jorge wyciągnął do niego rękę w geście przywitania. Widać,że od razu się polubili, chociaż dzieliła ich dość duża różnica wieku.
- Zróbmy tak..-zaczął- Nagrywajcie to co ona mówi, wszystko, jej gesty..
- Ale co to da?-spytałam- Ona jest bardziej przebieglejsza niż myślisz.
- Właśnie, ona nic nie przeoczy, zrobi wszystko żeby wyszło,że to ona jest ta pokrzywdzona.- powiedział Francisco.
- Pochowajcie gdzieś kamery. A co z tą waszą gosposią?- spojrzał na mnie.
- Jest wspaniała, z nią można porozmawiać o wszystkim - oznajmiłam, biorąc poduszkę w dłonie.
- Wtajemniczcie nią w nasz plan- uśmiechnął się tajemniczo.- Nie pozwolę żeby ktoś cię krzywdził.. i tak samo ciebie, bo jesteś jej bratem.
- Dziękuję ci - ukucnęłam na łóżku i przytuliłam go ponownie. - A teraz lepiej już idź, bo oni za niedługo powinni wrócić.
- Jak coś to pisz i nawet przyjdź do mnie jeśli coś będzie się działo- pogłaskał mnie po ramieniu i zniknął za drzwiami.
Takiej rozmowy potrzebowałam. Cieszę się że mam przy sobie dwóch wspaniałych chłopaków. Postanowiłam przeciwstawić się Jade i zrobić tak żeby raz na zawsze zniknęła z naszego życia i żeby tata w końcu przejrzał na oczy...
- Co to za uroczy młodzieniec?- spytała moja macocha kiedy przekroczyłam próg domu.
- Który?- udawałam,że nie wiem o co chodzi
- No ten,który odprowadził cię do domu.- oznajmiła czarnowłosa uśmiechając się złośliwie.
- A ten- zbeształam się w myślach.- To Jorge..
- Twój chłopak?- usiadła na kanapie i poklepała miejsce obok siebie.
- Tak..- usiadłam powoli obok niej, czułam co się święci.
- Nie chcę go tu widzieć - zaczęła.
- Jade, to jest mój dom i mogę przyprowadzać kogo chcę!-spojrzałam ze złością w oczach.
- Przypominam Ci,że jestem żoną twojego taty i masz mnie szanować! - oznajmiła przytulając mnie.
- Nie jesteś moją matką i nie będziesz mi rozkazywać!- pobiegłam na górę.
Po rozmowie ze swoją Jade postanowiłam pogadać ze swoim bratem. On zawsze mnie wysłucha i doradzi.
Zapukałam cicho do drzwi, za którymi po chwili rozległo się ciche "proszę". Wychyliłam się zza nich i spojrzałam w stronę brata. Leżał na łóżku z słuchawkami na uszach.
- Fran, możemy pogadać?- weszłam do pokoju.
- Jasne, siadaj - spojrzał na mnie.
Usiadłam na skraju łóżka i zaczęłam swój monolog. Opowiedziałam bratu wszystko co leżało mi na sercu. On tylko mnie przytulił (robił tak zawsze gdy czułam się źle) i powiedział że nie mam czym się przejmować.
Od razu zrobiło mi się lepiej. Poszłam do swojego pokoju, wzięłam pamiętnik i położyłam się na łóżku. "Nie lubię jak moja macocha zachowuje się w ten sposób. Zachowuję się tak jakby rządziła w tym domu. Lepsze kontakty mam z tatą, ale on rzadko bywa w domu. Co chwilę gdzieś wyjeżdża, czasami strasznie mi go brakuje. Chciałabym z nim tak porozmawiać, wyżalić mu się,żeby mnie przytulił. Dobrze,że mam chociaż Jorge i Francisco, na których zawsze mogę liczyć.."- to wszystko zapisałam w swoim pamiętniku, a potem położyłam się do łóżka.***
Gdy obudziłam się rano, jak zwykle zeszłam na dół na śniadanie. Zdziwiłam się bo w miejscu gdzie zawsze zostawiamy buty, stały czarne męskie buty. To na pewno nie Ramallo, bo on jest z tatą w delegacji. Weszłam do kuchni, gdzie przy kuchence krzątała się Olga, nasza gosposia. Lubiłam ją, była dla mnie jak babcia. Przy stole siedział nie kto inny jak mój tata. Ucieszyłam się na jego widok i od razu pobiegłam go przytulić.
- Cześć Tini, cieszę się,że cię widzę - uściskał mnie mocno.
- Tato, pojedziemy dzisiaj do naszej ulubionej kawiarni? Chciałabym z tobą porozmawiać.- usiadłam przy stole
- Dzisiaj nie mogę, jestem umówiony na obiad z Jade - oznajmił wkładając naczynia do zlewu.
- Jak zwykle nie możesz, bo Jade tamto i siamto!- wybiegłam z kuchni i popędziłam na górę.
Zadzwoniłam do Jorge i poprosiłam go żeby przyszedł dzisiaj po południu, kiedy w domu nie będzie taty i tej przebrzydłej Jade. Jak ja jej nienawidzę. Chciałabym żeby mama wróciła, żeby była z nami.
Chociaż umarła, jak byłam mała, ale nadal pamiętam jej piękną twarz, śliczne sukienki, które nosiła. Jej uśmiech. Wszystko mi ją przypominało, nawet ja sama się do niej upodobniłam. Miałam jej oczy, jej uśmiech..wszystko odziedziczyłam po niej.
Przed południe minęło dość szybko, jak zwykle przesiedziałam je w swoim pokoju. Kiedy tata i Jade wyszli na obiad, czekałam tylko na przyjście Jorge.
- Olga, tylko proszę cię nie mów tacie..- powiedziałam kiedy przyszłam do kuchni.
- Oczywiście,że nie powiem - przytuliła mnie mocno.
- Dziękuję, jesteś najlepsza- odwzajemniłam jej przytulasa i zaraz potem rozległo się pukanie do drzwi.
Pobiegłam otworzyć, w drzwiach stała miłość mojego życia. Uśmiechał się szeroko do mnie.
- Wejdź - zrobiłam gest ręką, po czym brunet wszedł do środka.
- Chciałaś pogadać - spojrzał na mnie - Co się stało?
- Powiem ci na górze - wskazałam na schody, po których zaraz szliśmy.
Usiedliśmy na łóżku, a ja zaczęłam wszystko opowiadać swojemu chłopakowi. Słuchał mnie a jego źrenice się poszerzyły,usta delikatnie otworzył.
- Nienawidzę jej,rozumiesz. Ona źle traktuje mnie i mojego brata, a mój tata tego nie widzi bo jest w niej ślepo zakochany..- przytuliłam się do bruneta.
- Twój brat jest? - spytał przytulając mnie do siebie.
- Tak, a po co ci on?- spojrzałam w jego oczy, ale nic nie udało mi się z nich wyczytać.
- Zawołaj go, mam pewien pomysł- puścił mnie, a ja poszłam po swojego brata.
Weszłam z nim do pokoju, Jorge wyciągnął do niego rękę w geście przywitania. Widać,że od razu się polubili, chociaż dzieliła ich dość duża różnica wieku.
- Zróbmy tak..-zaczął- Nagrywajcie to co ona mówi, wszystko, jej gesty..
- Ale co to da?-spytałam- Ona jest bardziej przebieglejsza niż myślisz.
- Właśnie, ona nic nie przeoczy, zrobi wszystko żeby wyszło,że to ona jest ta pokrzywdzona.- powiedział Francisco.
- Pochowajcie gdzieś kamery. A co z tą waszą gosposią?- spojrzał na mnie.
- Jest wspaniała, z nią można porozmawiać o wszystkim - oznajmiłam, biorąc poduszkę w dłonie.
- Wtajemniczcie nią w nasz plan- uśmiechnął się tajemniczo.- Nie pozwolę żeby ktoś cię krzywdził.. i tak samo ciebie, bo jesteś jej bratem.
- Dziękuję ci - ukucnęłam na łóżku i przytuliłam go ponownie. - A teraz lepiej już idź, bo oni za niedługo powinni wrócić.
- Jak coś to pisz i nawet przyjdź do mnie jeśli coś będzie się działo- pogłaskał mnie po ramieniu i zniknął za drzwiami.
Takiej rozmowy potrzebowałam. Cieszę się że mam przy sobie dwóch wspaniałych chłopaków. Postanowiłam przeciwstawić się Jade i zrobić tak żeby raz na zawsze zniknęła z naszego życia i żeby tata w końcu przejrzał na oczy...
środa, 17 czerwca 2015
Rozdział 4
Ręce zaczęły mi drżeć. Przez chwilę zastanawiałam się nad tym co robię, ale zdecydowałam że to odpowiedni moment.
Przebrałam się w piżamę i wzięłam laptopa do łóżka.Weszłam na twittera, miałam jedno powiadomienie od Jorge. Dodał nasze zdjęcie, były już komentarze od Mechi,Cande,Rugga i reszty.
- Możemy się przejść?- spytałam unosząc głowę
Brunet wstał z kanapy i bez słowa ruszył w stronę drzwi. Zatrzymał się przy nich i zaczekał na mnie. Po chwili znalazłam się obok niego. Wyszliśmy z domu i ruszyliśmy w stronę parku. Gdy tam dotarliśmy spojrzeliśmy sobie w oczy.
- Martina, chcę ci coś powiedzieć.. - zaczął. - Kocham cię jak nikogo innego.
- Tak, a teraz nic już nie mów,tylko po prostu mnie pocałuj- przybliżył się do mnie.
Zmniejszyliśmy odległość między sobą o dwa lub trzy milimetry. W końcu nasze usta zetknęły się ze sobą. Swoją dłonią gładziłam delikatnie jego policzek. Po dłuższej chwili oderwaliśmy się od siebie.
- Ja ciebie też kocham - uśmiechnęłam się i przytuliłam do niego
***
Wróciłam do domu cała w skowronkach. Od dzisiaj jestem dziewczyną Jorge. Parę dni temu zaprzeczyłabym swoim uczuciom ale dzisiaj wiem że popełniłabym ogromny błąd.
Pod załączonym zdjęciem pisało.
"Jorge Blanco:
Kocham Cię najmocniej na świecie @TiniStoessel"
W moich oczach pojawiły się łzy szczęścia.
Byłam przeszczęśliwa że jestem z Jorge. Warto było posłuchać się dziewczyn. Będę im za to wdzięczna do końca życia. Odpisałam mu i zamknęłam laptopa.Odłożyłam go na szafkę nocną i położyłam się wygodnie na poduszce i odpłynęłam w Krainę Morfeusza.
Na drugi dzień gdy się obudziłam nadal ogarniała mnie fala szczęścia. Z szerokim uśmiechem na twarzy podreptałam w stronę łazienki. Zrobiłam poranną toaletę i ubrałam się. Dzisiaj umówiłam się na randkę z Jorge. Mieliśmy spotkać się w parku i zrobić piknik. Po obiedzie zaczęłam wszystko szykować. Kupiłam winogrona, sok pomarańczowy i plastikowe talerzyki. Około godziny czternastej poprawiłam swój makijaż i wyszłam z domu by spotkać się ze swoim chłopakiem.
Uśmiechnął się na mój widok i cmoknął mój policzek. W prawej dłoni trzymał gitarę, lewą splótł z moją dłonią i zaczęliśmy powoli iść. Rozłożyliśmy koc i poukładaliśmy wszystko. Usiedliśmy naprzeciwko siebie i uśmiechnęliśmy się.
- Jesteś piękna,wiesz?- pogłaskał mnie po policzku.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

