- Cześć Tini, około siedemnastej będę w Buenos Aires
- Ooo to świetnie, odbiorę cię z lotniska - powiedziałam podekscytowana.
- Będę kończyć bo muszę jeszcze dokończyć pakowanie- pożegnała się i rozłączyła.
Nareszcie coś w tym domu się zmieni, bo już mam całkowicie dość. Po obiedzie poczekałam na Lodo i razem z nią poszłam śledzić Diego. Dowiedziałyśmy się od Mechi,że ma iść do domu kultury i tam się spotkać z Ludmiłą. Schowałyśmy się za pomnikiem,by nie zostać przez niego zauważone. Poczekałyśmy aż kawałek pójdzie i dalej go śledziłyśmy. Doszłyśmy za nim do pobliskiego domu kultury i zobaczyłyśmy,że spotkał się z Ludmiłą. Rozmawiali o czymś,ale dokładnie nie usłyszałyśmy o czym mówią. Stanęłyśmy za jakimś krzakiem i słuchałyśmy."Musimy ją zniszczyć, tak żebyś ty mogła zagrać" A więc o to im chodzi. O tą rolę w serialu. Co za podli ludzie, nienawidzę ich.
- I co teraz robimy? - szepnęła Lodovica.
- Musimy ich zdemaskować,ale my dwie nic nie zdziałamy - wzruszyłam ramionami, nadal przysłuchując się rozmowie.
- Może trzeba poprosić chłopaków?- zaproponowała wszystko dokładnie notując.
- Jorge i Xabi?- spojrzałam na nią i z lekkim uśmiechem.
- Xabi?- zmarszczyła brwi zawstydzona.
- A co nie jesteście już razem?- spytałam śmiejąc się cicho.
- No pokłóciliśmy się..- posmutniała - Ale to nic poważnego
- No dobra to weźmiemy Facu, albo Rugga - poklepałam ją delikatnie po ramieniu.
Około godziny 16 skończyłyśmy naszą "misję" jeśli to tak można nazwać. Lodovica poszła do swojego domu, a ja poszłam do kawiarni by kupić sobie kawę. Wzięłam ją na wynos i poszłam w stronę lotniska. Po drodze spotkałam Jorge i wszystko mu opowiedziałam.
- Jaką dziewczynę?- spytał zaskoczony.
- Obejrzyj sobie - dałam mu płytę, którą włożył do kieszeni spodni.
- Przecież wiesz, że kocham tylko ciebie- objął mnie ramieniem.
- Ja wiem, ale oni próbują mnie zniszczyć- westchnęłam.
- Kto? - spojrzał na mnie.
- Diego i Ludmiła - oznajmiłam bawiąc się paskiem od torebki.
- Co za..- nie dokończył , bo mu przerwałam.
- Nie kończ proszę cię - szepnęłam.
- Martwię się o ciebie po prostu - przytulił mnie.- Musimy go zdemaskować.
- Jak chcesz to zrobić? - spytałam zakładając włosy za ucho.
- Coś wymyślę- powiedział.
Poszliśmy razem na lotnisko gdzie poczekaliśmy na Clarę. Byłam prze szczęśliwa że w końcu zobaczę moją ciocię, którą strasznie kochałam. Była dla mnie jak druga mama. Uściskałam ją mocno i w trójkę wyszliśmy z lotniska.
- Tini ja idę do domu- puścił moją dłoń.
- Musisz? - posmutniałam.
- Tak,ale zobaczymy się jutro prawda?- uśmiechnął się szeroko i cmoknął mój policzek.Kiedy brunet skręcił w uliczkę prowadzącą do jego domu, Clara popatrzyła na mnie wesołym spojrzeniem.
- Fajny ten chłopak, widać że cię kocha- przytuliła mnie.
- Cieszę się,że przyjechałaś- rzuciłam się jej na szyję
- A ja się cieszę, skarbeńku że w końcu mogę cię uściskać - przytuliła mnie mocno.
Cieszyłam się ,że mam taką ciocię jak Clara. Zawsze mogłam jej się ze wszystkiego zwierzyć, wypłakać. Wiedziała jak bardzo z Francisco cierpimy więc starała się nam pomóc. Mam nadzieję,że przemówi tacie do jego głowy i on w końcu zobaczy że Jade jest inna niż mu się wydaje. Weszłyśmy do domu, Olga od razu podbiegła do nas.
- Witaj Claro - uśmiechnęła się do niej.
- Diego w domu?- spytała rozglądając się dookoła.
- Jest w biurze- spojrzała na mnie a potem na moją ciocię.
Clara postawiła swoje walizki w progu i zapukała do biura mojego taty. Po chwili weszła do środka i zamknęła drzwi. Poszłam do pokoju i czekałam aż Clara przyjdzie i powie że udało jej się mu przemówić do głowy.
Hejoooo! Nie chciało mi się komentować każdego rozdziału więc teraz całe podsumuje. Super opowiadanie nie mogę sie doczekać kolejnego rozdziału ^_^
OdpowiedzUsuńMartinka Blanco ❤