środa, 17 czerwca 2015

Rozdział 4

Ręce zaczęły mi drżeć. Przez chwilę zastanawiałam się nad tym co robię, ale zdecydowałam że to odpowiedni moment. 
- Możemy się przejść?- spytałam unosząc głowę 
Brunet wstał z kanapy i bez słowa ruszył w stronę drzwi. Zatrzymał się przy nich i zaczekał na mnie. Po chwili znalazłam się obok niego. Wyszliśmy z domu i ruszyliśmy w stronę parku. Gdy tam dotarliśmy spojrzeliśmy sobie w oczy. 
- Martina, chcę ci coś powiedzieć.. - zaczął. - Kocham cię jak nikogo innego.
- Naprawdę? - uśmiechnęłam się lekko
- Tak, a teraz nic już nie mów,tylko po prostu mnie pocałuj- przybliżył się do mnie.
Zmniejszyliśmy odległość między sobą o dwa lub trzy milimetry. W końcu nasze usta zetknęły się ze sobą. Swoją dłonią gładziłam delikatnie jego policzek. Po dłuższej chwili oderwaliśmy się od siebie. 
- Ja ciebie też kocham - uśmiechnęłam się i przytuliłam do niego 
    

                                                                          ***
Wróciłam do domu cała w skowronkach. Od dzisiaj jestem dziewczyną Jorge. Parę dni temu zaprzeczyłabym swoim uczuciom ale dzisiaj wiem że popełniłabym ogromny błąd. 
Przebrałam się w piżamę i wzięłam laptopa do łóżka.Weszłam na twittera, miałam jedno powiadomienie od Jorge. Dodał nasze zdjęcie, były już komentarze od Mechi,Cande,Rugga i reszty. 
Pod załączonym zdjęciem pisało.
"Jorge Blanco:
Kocham Cię najmocniej na świecie @TiniStoessel"
W moich oczach pojawiły się łzy szczęścia. 
Byłam przeszczęśliwa że jestem z Jorge. Warto było posłuchać się dziewczyn. Będę im za to wdzięczna do końca życia. Odpisałam mu i zamknęłam laptopa.Odłożyłam go na szafkę nocną i położyłam się wygodnie na poduszce i odpłynęłam w Krainę Morfeusza. 

Na drugi dzień gdy się obudziłam nadal ogarniała mnie fala szczęścia. Z szerokim uśmiechem na twarzy podreptałam w stronę łazienki. Zrobiłam poranną toaletę i ubrałam się. Dzisiaj umówiłam się na randkę z Jorge. Mieliśmy spotkać się w parku i zrobić piknik.  Po obiedzie zaczęłam wszystko szykować. Kupiłam winogrona, sok pomarańczowy i plastikowe talerzyki. Około godziny czternastej poprawiłam swój makijaż i wyszłam z domu by spotkać się ze swoim chłopakiem. 
Uśmiechnął się na mój widok i cmoknął mój policzek. W prawej dłoni trzymał gitarę, lewą splótł z moją dłonią i zaczęliśmy powoli iść. Rozłożyliśmy koc i poukładaliśmy wszystko. Usiedliśmy naprzeciwko siebie i uśmiechnęliśmy się.
- Jesteś piękna,wiesz?- pogłaskał mnie po policzku.

1 komentarz:

  1. Cześć c:
    Całkiem przypadkiem weszłam na Twojego tt, przeczytałam bio i znalazłam to cudowne cudo! Przeczytałam wszystko od prologu w błyskawicznym tempie, a kiedy dotarłam do 4 rozdziału nie mogłam pogodzić się z tym że nic więcej nie ma : )) Także mam nadzieję, że nie długo to zmienisz i pojawi się piąty rozdział :* Co do fabuły itd... Nie mogłaś trafić lepiej! Aww.. Jortini ♥ Kiedy tylko przeczytałam prolog, wiedziałam że masz talent! Bardzo podoba mi się Twój sposób pisania, ma w sobie coś wyjątkowego.. coś co sprawia, że każdy rozdział do końca czytasz z zapartym tchem : ))
    Czekam z niecierpliwością na next! Życzę dużo, dużo weny : ))

    @Ahi_estare

    OdpowiedzUsuń