wtorek, 30 czerwca 2015

Rozdział 8

Obudziłam się dość wcześnie. Ubrałam się i uczesałam włosy. Zeszłam na dół po schodach, prowadzących do salonu. Siedział tam tata z Ramallo. Całe szczęście że Jade nie było,bo nie mam zamiaru oglądać jej twarzy od samego rana. Poszłam do kuchni, żeby zjeść śniadanie. Olga z uśmiechem podała mi talerzyk naleśników. Zjadłam trochę i poszłam z powrotem do swojego pokoju. Francisco chyba gdzieś wyszedł bo nie ma go w swoim pokoju. Usłyszałam wibrowanie telefonu, na wyświetlaczu pisało "Clara". W końcu dzwoni.  Odebrałam z pośpiechem i usiadłam na łóżku.
- Cześć Tini, około siedemnastej będę w Buenos Aires
- Ooo to świetnie, odbiorę cię z lotniska - powiedziałam podekscytowana.
- Będę kończyć bo muszę jeszcze dokończyć pakowanie- pożegnała się i rozłączyła.

Nareszcie coś w tym domu się zmieni, bo już mam całkowicie dość. Po obiedzie poczekałam na Lodo i razem z nią poszłam śledzić Diego. Dowiedziałyśmy się od Mechi,że ma iść do domu kultury i tam się spotkać z Ludmiłą. Schowałyśmy się za pomnikiem,by nie zostać przez niego zauważone. Poczekałyśmy aż kawałek pójdzie i dalej go śledziłyśmy. Doszłyśmy za nim do pobliskiego domu kultury i zobaczyłyśmy,że spotkał się z Ludmiłą. Rozmawiali o czymś,ale dokładnie nie usłyszałyśmy o czym mówią. Stanęłyśmy za jakimś krzakiem i słuchałyśmy.
"Musimy ją zniszczyć, tak żebyś ty mogła zagrać" A więc o to im chodzi. O tą rolę w serialu. Co za podli ludzie, nienawidzę ich.
- I co teraz robimy? - szepnęła Lodovica.
- Musimy ich zdemaskować,ale my dwie nic nie zdziałamy - wzruszyłam ramionami, nadal przysłuchując się rozmowie.
- Może trzeba poprosić chłopaków?- zaproponowała wszystko dokładnie notując.
- Jorge i Xabi?- spojrzałam na nią i z lekkim uśmiechem.
- Xabi?- zmarszczyła brwi zawstydzona.
- A co nie jesteście już razem?- spytałam śmiejąc się cicho.
- No pokłóciliśmy się..- posmutniała - Ale to nic poważnego
- No dobra to weźmiemy Facu, albo Rugga - poklepałam ją delikatnie po ramieniu.

Około godziny 16 skończyłyśmy naszą "misję" jeśli to tak można nazwać. Lodovica poszła do swojego domu, a ja poszłam do kawiarni by kupić sobie kawę. Wzięłam ją na wynos i poszłam w stronę lotniska. Po drodze spotkałam Jorge i wszystko mu opowiedziałam.
- Jaką dziewczynę?- spytał zaskoczony.
- Obejrzyj sobie - dałam mu płytę, którą włożył do kieszeni spodni.
- Przecież wiesz, że kocham tylko ciebie- objął mnie ramieniem.
- Ja wiem, ale oni próbują mnie zniszczyć- westchnęłam.
- Kto? - spojrzał na mnie.
- Diego i Ludmiła - oznajmiłam bawiąc się paskiem od torebki.
- Co za..- nie dokończył , bo mu przerwałam.
- Nie kończ proszę cię - szepnęłam.
- Martwię się o ciebie po prostu - przytulił mnie.- Musimy go zdemaskować.
- Jak chcesz to zrobić? - spytałam zakładając włosy za ucho.
- Coś wymyślę- powiedział.
Poszliśmy razem na lotnisko gdzie poczekaliśmy na Clarę.  Byłam prze szczęśliwa że w końcu zobaczę moją ciocię, którą strasznie kochałam. Była dla mnie jak druga  mama. Uściskałam ją mocno i w trójkę wyszliśmy z lotniska.
- Tini ja idę do domu- puścił moją dłoń.
- Musisz? - posmutniałam.
- Tak,ale zobaczymy się jutro prawda?- uśmiechnął się szeroko i cmoknął mój policzek.
Kiedy brunet skręcił w uliczkę prowadzącą do jego domu, Clara popatrzyła na mnie wesołym  spojrzeniem.
- Fajny ten chłopak, widać że cię kocha- przytuliła mnie.
- Cieszę się,że przyjechałaś- rzuciłam się jej na szyję
-  A ja się cieszę, skarbeńku że w końcu mogę cię uściskać - przytuliła mnie mocno.

Cieszyłam się ,że mam taką ciocię jak Clara. Zawsze mogłam jej się ze wszystkiego zwierzyć, wypłakać. Wiedziała jak bardzo z Francisco cierpimy więc starała się nam pomóc. Mam nadzieję,że przemówi tacie do jego głowy i on w końcu zobaczy że Jade jest inna niż mu się wydaje. Weszłyśmy do domu, Olga od razu podbiegła do nas.
- Witaj  Claro - uśmiechnęła się do niej.
- Diego w domu?- spytała rozglądając się dookoła.
- Jest w biurze- spojrzała na mnie a potem na moją ciocię.
Clara postawiła swoje walizki w progu i zapukała do biura mojego taty. Po chwili weszła do środka i zamknęła drzwi. Poszłam do pokoju i czekałam aż Clara przyjdzie i powie że udało jej się mu przemówić do głowy.

poniedziałek, 29 czerwca 2015

Rozdział 7

Kiedy chciałam położyć się na łóżku z książką,zauważyłam małe fioletowe pudełeczko, obwiązane różową kokardką. Ciekawa tego co znajduje się w środku, otworzyłam pudełeczko. W środku znajdowała się płyta i malutka karteczka. Na której dość starannym pismem były napisane takie słowa:
 

"Obejrzyj to nagranie a dowiesz się jaki jest naprawdę twój chłopak  

                         D. "

Zastanawiałam się kto jest nadawcą tego listu, podpisał się tylko literą "D" ale to przecież o niczym nie świadczy. Zszokowana tym co było napisane, postanowiłam zobaczyć nagranie. Podeszłam do biurka na którym stał mój laptop i usiadłam przy nim. Otworzyłam miejsce gdzie wkłada się płyty i włożyłam tam płytę z nagraniem. Następnie gdy laptop wczytał ją kliknęłam na ikonkę odtwarzacza filmu i kilka minut później włączyło mi się nagranie. Nie mogłam uwierzyć w to co widzę, Jorge spotkał się z jakąś dziewczyną, którą pierwszy raz widzę. Poczułam ból w klatce piersiowej, który zapewne był zadany przez moją reakcję na filmik. Byłam jednocześnie załamana i zła. Bez chwili namysłu zadzwoniłam do Mechi i poprosiłam o spotkanie. Założyłam buty i pożegnałam się z Olgą, która jak zawsze mnie kryła, gdy gdzieś chciałam wyjść. Skierowałam się w stronę domu blondynki. Szłam dość szybkim krokiem więc chwilę później znalazłam się pod domem mojej przyjaciółki. Zapukałam cicho i czekałam aż drzwi zostaną otworzone. Postałam trochę pod drzwiami gdy w końcu w progu ukazała się znajoma mi postać. Blondynka uśmiechnęła się do mnie i wpuściła do środka.
- Byłaś jakaś smutna gdy dzwoniłaś- powiedziała kierując się do kuchni.
- Musisz coś zobaczyć - wyciągnęłam z torebki karteczkę i płytę.
- Co to?- spytała marszcząc czoło.
- Zobacz- podałam jej obydwie rzeczy i usiadłam na wysokim krześle w kuchni.
Dziewczyna wzięła swojego laptopa  i wróciła do kuchni. Włożyła płytę i włączyła nagranie. W jej spojrzeniu malowała się złość. Zatrzymała nagranie i spojrzała na mnie.
- Co za dupek z niego..- walnęła pięścią w blat kuchenny.
Wzięła karteczkę,którą dałam jej razem z płytą i zaczęła czytać.
- Obejrzyj to nagranie a dowiesz się, jaki jest naprawdę twój chłopak..- zamyśliła się - I jeszcze ta litera D..
- Nie wiem kto to, ale to na pewno,ktoś kto dobrze zna Jorge- powiedziałam.
- Pozostaje nam tylko zabawić się w detektywów..- jej usta  ułożyły się w złośliwym uśmieszku.
Cała Mechi i jej plany. Chociaż, to w cale nie było złe. Szukając sprawcy możemy dowiedzieć się też czegoś o tej dziewczynie. Niska brunetka o krótkich włosach.. nic mi to nie mówiło. Bynajmniej Jorge nic mi nie opowiadał o jakiejś swojej kuzynce, albo coś w tym stylu. Czyżby ukrywał przede mną że ma drugą dziewczynę? Albo ja jestem tą drugą?.
- Wybacz,że tak mówię ale podejrzewam o to twoją siostrę Ludmiłę- spojrzałam na nią.
- Sądzisz, że jest z kimś w zmowie?- nalała nam do szklanek soku pomarańczowego i podała mi jedną.
- Tak- powiedziałam pewnie. - Wczoraj byłam świadkiem rozmowy Ludmiły z Diego i padło tam moje imię i mówili też coś o mojej karierze i o Jorge..
- Ona jest do tego zdolna i powiem ci,że Diego też mi nie pasuje..- oznajmiła, wyciągając płytę. - Weź ją i schowaj dobrze, tak żeby nikt tego nie znalazł.- podała mi płytę a ja pospiesznie schowałam ją do torebki razem z karteczką.
- Porozmawiaj z Lodo, powinnaś razem z nią śledzić Diego, a ja poszperam trochę w rzeczach Ludmiły- uśmiechnęła się tajemniczo.
Pożegnałyśmy się, ruszyłam w stronę swojego domu w którym miałam zadzwonić do Lodo. Z jednej strony się boję, bo skoro ktoś tajemniczym sposobem zaniósł mi pudełko do pokoju, to mógł też zamontować gdzieś podsłuch, a z drugiej nie zadzwonię teraz bo mogę być śledzona. Martina co tu robić, co tu robić - zadręczałam się tym pytaniem w myślach. Wiem napiszę do niej smsa i opiszę wszystko. Szybko wyjęłam telefon z torebki i zaczęłam pisać wiadomość "Lodo, musisz mi pomóc, śledzić Diego. Chodzi o to,że ktoś podłożył mi pudełko z nagraniem i dołączył karteczkę (napisałam jej to co znajdowało się na kartce). Był tam Jorge i jakaś dziewczyna. Podejrzewam  o to właśnie Diego i Ludmiłę, ponieważ byłam wczoraj świadkiem tajemniczej rozmowy pomiędzy nimi.". Wysłałam jej wiadomość i momentalnie uzyskałam odpowiedź.Umówiłam się z Włoszką na godzinę 14 u mnie w domu. Wróciłam do domu. Taty ani Jade jeszcze nie było, więc nie będą wiedzieli o moim wyjściu. Poszłam do siebie do pokoju i usiadłam na łóżku, w celu wymyślenia jakiegoś planu jak śledzić Diego. Czy napisać do Jorge i mu wszystko opowiedzieć? A jeśli faktycznie mnie zdradza? Już nie wiem co robić, czy to w ogóle dobre wyjście? Pójdę spać i może wtedy coś przyjdzie mi do głowy, bo jak na razie jestem wstrząśnięta tymi wydarzeniami z dzisiejszego dnia.

sobota, 27 czerwca 2015

Rozdział 6

Całą noc nie zmrużyłam oka. Myślałam nad tym wszystkim, co zrobić żeby tata w końcu zobaczył że ona jest inna niż mu się wydaje. Jorge miał świetny pomysł, bo w ten sposób możemy pokazać tacie, prawdziwą twarz naszej macochy. Muszę ściągnąć tutaj Clarę, moją ciocię, która jest siostrą mojej mamy, może jej uda się coś zrobić.
- Halo Clara, tu Tini- powiedziałam do telefonu,gdy po drugiej stronie usłyszałam znajomy głos.
- Cześć,Tini widziałam ten filmik na twitterze- powiedziała podekscytowana.
- Nie w tej sprawie dzwonię,chcę żebyś przyjechała do Buenos Aires- oznajmiłam z nutą smutku w głosie.
- Co się dzieje? Chodzi o Jade?- spytała.
- Tak, Clara ja już nie mogę tak dłużej - rozpłakałam się.
- Co się dzieje aniołku?- powiedziała zasmucona.
- Ona niszczy mi i Francisco życie..- zaczęłam- Potrzebujemy,żebyś tu była, przyjedziesz?.
- Zrobię co się da i jutro dam Ci znać dobrze?- powiedziała.
- Dobrze, to cześć- rozłączyłam się i usiadłam zrezygnowana na kanapie.

Zupełnie zapomniałam o dzisiejszym  nagrywaniu pierwszego odcinka "Violetty", więc od razu poszłam się wyszykować. Pożegnałam się z gosposią i wyszłam z domu. Po drodze spotkałam paczkę swoich przyjaciół i razem ruszyliśmy na plan. Powtarzaliśmy jeszcze kwestie. Nadeszła pora na scenę Jorge z Nico, czyli Leona z Andresem.
- Nie pomożesz mi?
- Leon,Leon podchodzi do mnie dziewczyna wyraźnie się jej podobam, dobrze się nam gada- zaczął gestykulować rękoma- W ogóle gitara gra, a ty mi karzesz pracować. Ziomki nie robią takich numerów.
- Posłuchaj, stary skoro się wszystkim chwalisz,że jesteś moim pomocnikiem to przestań gadać i weź się za robotę, okey?
- J-Ja się przed nimi chwalę?-zdziwił się i pokazał rękoma na grupkę ludzi- Przed tamtą blondynką też się chwalę?
- Skup się wreszcie, miałeś być moim pilotem gdzie wskazówki?- był wyraźnie zły.- W końcu byś mi się do czegoś przydał.Nie proszę cię o zbyt wiele, więc jak będę tędy przejeżdżał  to chcę, je widzieć okey?

Martin nagrał tą scenę i pokazał chłopakom, że mogą już do nas przyjść. Przebrali się w swoje ciuchy i przyszli do nas. Kiedy skończyliśmy nagrywanie, wspólnie całą paczką udaliśmy się do restauracji,żeby coś zjeść.Usiedliśmy przy stoliku na zewnątrz i zaczęliśmy rozmawiać. Jorge zauważył smutek, malujący się na mojej twarzy od wczorajszego dnia. Objął mnie delikatnie ramieniem i uśmiechnął się.
- Co się dzieje,Tini? - spytała zatroskana Mechi.
- Nic takiego,nie martw się - skłamałam uśmiechając się.
- Na pewno?- spojrzała na mnie, w celu wyciągnięcia jakichkolwiek informacji.
- Tak - ponownie się do niej uśmiechnęłam.

Gdy wróciłam do domu oczywiście nie obeszło się bez pytań Jade, gdzie byłam,co robiłam i różne takie. Miałam już dość tego i najchętniej bym się wyprowadziła, ale nie zrobię tego dla mojego taty, który jest dla mnie bardzo ważny. Ale jest jeszcze ktoś kto próbuje mnie zniszczyć. Siostra bliźniaczka Mechi, Ludmiła. Nie znałam jej za dobrze, ale ostatnio jak wracałam z planu zdjęciowego widziałam ją z Diego, śmiali się. Zapewne ze mną bo w połowie rozmowy usłyszałam "Mówię ci Tini myśli że zrobi karierę, ale my jej w tym przeszkodzimy". Diego od samego początku wydawał mi się jakiś dziwny. Był inny niż reszta, chodził inaczej ubrany, zachowywał się inaczej. Może to tylko moje złudzenie? Wyobrażam sobie coś co się naprawdę nie dzieje? Przez tą sytuacje z moją macochą nie wiem już co jest dobre a co złe.  Po kilkunastu minutach przemyśleń postanowiłam poczytać jakąś książkę i w końcu przestać myśleć o swoich problemach. Kiedy chciałam położyć się na łóżku z książką, ujrzałam małe fioletowe pudełeczko

wtorek, 23 czerwca 2015

Rozdział 5

Po skończonym pikniku posprzątaliśmy wszystko i położyliśmy się na kocu. Spojrzeliśmy sobie w oczy, nic innego wtedy się nie liczyło. Przeleżeliśmy tak chyba z dwie godziny, a potem Jorge odprowadził mnie do domu.
- Co to za uroczy młodzieniec?- spytała moja macocha kiedy przekroczyłam próg domu.
- Który?- udawałam,że nie wiem o co chodzi
- No ten,który odprowadził cię do domu.- oznajmiła czarnowłosa uśmiechając się złośliwie.
- A ten- zbeształam się w myślach.- To Jorge..
- Twój chłopak?- usiadła na kanapie i poklepała miejsce obok siebie.
- Tak..- usiadłam powoli obok niej, czułam co się święci.
- Nie chcę go tu widzieć - zaczęła.
- Jade, to jest mój dom i mogę przyprowadzać kogo chcę!-spojrzałam ze złością w oczach.
- Przypominam Ci,że jestem żoną twojego taty i masz mnie szanować! - oznajmiła przytulając mnie.
- Nie jesteś moją matką i nie będziesz mi rozkazywać!- pobiegłam na górę.

Po rozmowie ze swoją Jade postanowiłam pogadać ze swoim bratem. On zawsze mnie wysłucha i doradzi.
Zapukałam cicho do drzwi, za którymi po chwili rozległo się ciche "proszę". Wychyliłam się zza nich i spojrzałam w stronę brata. Leżał na łóżku z słuchawkami na uszach.
- Fran, możemy pogadać?- weszłam do pokoju.
- Jasne, siadaj - spojrzał na mnie.
Usiadłam na skraju łóżka i zaczęłam swój monolog. Opowiedziałam bratu wszystko co leżało mi na sercu. On tylko mnie przytulił (robił tak zawsze gdy czułam się źle) i powiedział że nie mam czym się przejmować.
Od razu zrobiło mi się lepiej. Poszłam do swojego pokoju, wzięłam pamiętnik i położyłam się na łóżku. "Nie lubię jak moja macocha zachowuje się w ten sposób. Zachowuję się tak jakby rządziła w tym domu.  Lepsze kontakty mam z tatą, ale on rzadko bywa w domu. Co chwilę gdzieś wyjeżdża, czasami strasznie mi go brakuje. Chciałabym z nim tak porozmawiać, wyżalić mu się,żeby mnie przytulił. Dobrze,że mam chociaż Jorge i Francisco, na których zawsze mogę liczyć.."- to wszystko zapisałam w swoim pamiętniku, a potem położyłam się do łóżka.

                                                                               ***
Gdy obudziłam się rano, jak zwykle zeszłam na dół na śniadanie. Zdziwiłam się bo w miejscu gdzie zawsze zostawiamy buty, stały czarne męskie buty. To na pewno nie Ramallo, bo on jest z tatą w delegacji. Weszłam do kuchni, gdzie przy kuchence krzątała się Olga, nasza gosposia. Lubiłam ją, była dla mnie jak babcia. Przy stole siedział nie kto inny jak mój tata. Ucieszyłam się na jego widok i  od razu pobiegłam go przytulić.
- Cześć Tini, cieszę się,że cię widzę - uściskał mnie mocno.
- Tato, pojedziemy dzisiaj do naszej ulubionej kawiarni? Chciałabym z tobą porozmawiać.- usiadłam przy stole
- Dzisiaj nie mogę, jestem umówiony na obiad z Jade - oznajmił wkładając naczynia do zlewu.
- Jak zwykle nie możesz, bo Jade tamto i siamto!- wybiegłam z kuchni i popędziłam na górę.
Zadzwoniłam do Jorge i poprosiłam go żeby przyszedł dzisiaj po południu, kiedy w domu nie będzie taty i tej przebrzydłej Jade. Jak ja jej nienawidzę. Chciałabym żeby mama wróciła, żeby była z nami.
Chociaż umarła, jak byłam mała, ale nadal pamiętam jej piękną twarz, śliczne sukienki, które nosiła. Jej uśmiech. Wszystko mi ją przypominało, nawet ja sama się do niej upodobniłam. Miałam jej oczy, jej uśmiech..wszystko odziedziczyłam po niej.

Przed południe minęło dość szybko, jak zwykle przesiedziałam je w swoim pokoju.  Kiedy tata i Jade wyszli na obiad, czekałam tylko na przyjście Jorge.
- Olga, tylko proszę cię nie mów tacie..- powiedziałam kiedy przyszłam do kuchni.
- Oczywiście,że nie powiem - przytuliła mnie mocno.
- Dziękuję, jesteś najlepsza- odwzajemniłam jej przytulasa  i zaraz potem rozległo się pukanie do drzwi.
Pobiegłam otworzyć, w drzwiach stała miłość mojego życia. Uśmiechał się szeroko do mnie.
- Wejdź - zrobiłam gest ręką, po czym brunet wszedł do środka.
- Chciałaś pogadać - spojrzał na mnie - Co się stało?
- Powiem ci na górze - wskazałam na schody, po których zaraz szliśmy.

Usiedliśmy na łóżku, a ja zaczęłam wszystko opowiadać swojemu chłopakowi. Słuchał mnie a jego źrenice się poszerzyły,usta delikatnie otworzył.
-  Nienawidzę jej,rozumiesz. Ona źle traktuje mnie i mojego brata, a mój tata tego nie widzi bo jest w niej ślepo zakochany..- przytuliłam się do bruneta.
- Twój brat jest? - spytał przytulając mnie do siebie.
- Tak, a po co ci on?- spojrzałam w jego oczy, ale nic nie udało mi się z nich wyczytać.
- Zawołaj go, mam pewien pomysł- puścił mnie, a ja poszłam po swojego brata.
Weszłam z nim do pokoju, Jorge wyciągnął do niego rękę w geście przywitania. Widać,że od razu się polubili, chociaż dzieliła ich dość duża różnica wieku.
- Zróbmy tak..-zaczął- Nagrywajcie to co ona mówi, wszystko, jej gesty..
- Ale co to da?-spytałam- Ona jest bardziej przebieglejsza niż myślisz.
- Właśnie, ona nic nie przeoczy, zrobi wszystko żeby wyszło,że to ona jest ta pokrzywdzona.- powiedział Francisco.
- Pochowajcie gdzieś kamery. A co z tą waszą gosposią?- spojrzał na mnie.
- Jest wspaniała, z nią można porozmawiać o wszystkim - oznajmiłam, biorąc poduszkę w dłonie.
- Wtajemniczcie nią w nasz plan- uśmiechnął się tajemniczo.- Nie pozwolę żeby ktoś cię krzywdził.. i tak samo ciebie, bo jesteś jej bratem.
- Dziękuję ci - ukucnęłam na łóżku i przytuliłam go ponownie. - A teraz lepiej już idź, bo oni za niedługo powinni wrócić.
- Jak coś to pisz i nawet przyjdź do mnie jeśli coś będzie się działo- pogłaskał mnie po ramieniu i zniknął za drzwiami.
Takiej rozmowy potrzebowałam. Cieszę się że mam przy sobie dwóch wspaniałych chłopaków.  Postanowiłam przeciwstawić się Jade i zrobić tak żeby raz na zawsze zniknęła z naszego życia i żeby tata w końcu przejrzał na oczy...

środa, 17 czerwca 2015

Rozdział 4

Ręce zaczęły mi drżeć. Przez chwilę zastanawiałam się nad tym co robię, ale zdecydowałam że to odpowiedni moment. 
- Możemy się przejść?- spytałam unosząc głowę 
Brunet wstał z kanapy i bez słowa ruszył w stronę drzwi. Zatrzymał się przy nich i zaczekał na mnie. Po chwili znalazłam się obok niego. Wyszliśmy z domu i ruszyliśmy w stronę parku. Gdy tam dotarliśmy spojrzeliśmy sobie w oczy. 
- Martina, chcę ci coś powiedzieć.. - zaczął. - Kocham cię jak nikogo innego.
- Naprawdę? - uśmiechnęłam się lekko
- Tak, a teraz nic już nie mów,tylko po prostu mnie pocałuj- przybliżył się do mnie.
Zmniejszyliśmy odległość między sobą o dwa lub trzy milimetry. W końcu nasze usta zetknęły się ze sobą. Swoją dłonią gładziłam delikatnie jego policzek. Po dłuższej chwili oderwaliśmy się od siebie. 
- Ja ciebie też kocham - uśmiechnęłam się i przytuliłam do niego 
    

                                                                          ***
Wróciłam do domu cała w skowronkach. Od dzisiaj jestem dziewczyną Jorge. Parę dni temu zaprzeczyłabym swoim uczuciom ale dzisiaj wiem że popełniłabym ogromny błąd. 
Przebrałam się w piżamę i wzięłam laptopa do łóżka.Weszłam na twittera, miałam jedno powiadomienie od Jorge. Dodał nasze zdjęcie, były już komentarze od Mechi,Cande,Rugga i reszty. 
Pod załączonym zdjęciem pisało.
"Jorge Blanco:
Kocham Cię najmocniej na świecie @TiniStoessel"
W moich oczach pojawiły się łzy szczęścia. 
Byłam przeszczęśliwa że jestem z Jorge. Warto było posłuchać się dziewczyn. Będę im za to wdzięczna do końca życia. Odpisałam mu i zamknęłam laptopa.Odłożyłam go na szafkę nocną i położyłam się wygodnie na poduszce i odpłynęłam w Krainę Morfeusza. 

Na drugi dzień gdy się obudziłam nadal ogarniała mnie fala szczęścia. Z szerokim uśmiechem na twarzy podreptałam w stronę łazienki. Zrobiłam poranną toaletę i ubrałam się. Dzisiaj umówiłam się na randkę z Jorge. Mieliśmy spotkać się w parku i zrobić piknik.  Po obiedzie zaczęłam wszystko szykować. Kupiłam winogrona, sok pomarańczowy i plastikowe talerzyki. Około godziny czternastej poprawiłam swój makijaż i wyszłam z domu by spotkać się ze swoim chłopakiem. 
Uśmiechnął się na mój widok i cmoknął mój policzek. W prawej dłoni trzymał gitarę, lewą splótł z moją dłonią i zaczęliśmy powoli iść. Rozłożyliśmy koc i poukładaliśmy wszystko. Usiedliśmy naprzeciwko siebie i uśmiechnęliśmy się.
- Jesteś piękna,wiesz?- pogłaskał mnie po policzku.

Rozdział 3

Dość późnym rankiem dostałam smsa od Mechi i Cande. Zdziwiłam się, przecież reżyser nic nie mówił wczoraj o jakiś dalszych zdjęciach lub nagrywaniu. Zanim zdążyłam odczytać wiadomość zadzwonił do mnie Facu.
- Tini.. Jorge jest w szpitalu, miał wypadek- słowa spadły na mnie jak grom z jasnego nieba.
- Ale jak to miał wypadek? Kiedy?!
- Jeździł wczoraj na crossie i się przewrócił, przyjedź do szpitala.- powiedział i się rozłączył.
Migiem ubrałam się i poprosiłam tatę żeby mnie podwiózł do szpitala. Kiedy tam dotarłam pożegnałam się z nim i wbiegłam do szpitala. Na korytarzu czekała na mnie cała obsada ze smutnymi minami na twarzy. 
Spojrzałam na nich, a Facu z którym wcześniej rozmawiałam pokazał mi salę, gdzie leży Jorge. 
Miał zamknięte oczy,leżał nieruchomo. Był w śpiączce. Jego ręce spoczywały na kołdrze którą był przykryty. Usiadłam na fotelu,które stało przy łóżku i ponownie na niego spojrzałam. 
Przesiedziałam u niego z dobrą godzinę, a potem wróciłam do swoich znajomych.
- I jak on się trzyma?-spytała Mechi, przytulając mnie.
- Nadal jest w śpiączce..-posmutniałam.- Jeszcze raz mi opowiedzcie co tam się stało
- Tak jak mówił ci Facu, on się przewrócił na crossie. Nas tam nie było ale Brad jego menadżer może ci więcej powiedzieć.- zaczął.- Co ty się tak o niego martwisz?
- Nie ważne- wzruszyłam ramionami i wyszłam ze szpitala.

                                                                    ***
Przez cztery dni nie mieliśmy zdjęć wszyscy modlili się o to aby Jorge się obudził. Te dni bezczynności w domu dłużyły się niemiłosiernie. Odwiedzałam go każdego dnia, siedziałam przy nim dniami i nocami. 
Martwiłam się o niego tak strasznie, a tak naprawdę żadna bliska więź nas nie łączyła. 
Więc co jest tego powodem? Sama nie wiem. Zdecydowałam że pójdę do niego jutro po spotkaniu z Mechi i Cande.  Nie chciało mi się na nie iść, czułam się okropnie ale już im obiecałam. Spotkałyśmy się w kawiarence przy parku. Rozmawiałyśmy, aż w końcu nasza rozmowa zeszła na inny temat. 
- Kochasz go prawda?- spytała rudowłosa popijając cappuccino. 
- Ja?- speszyłam się.
- Tak ty - zaśmiała się Mechi widząc moją reakcję.
- To nie jest tak jak myślicie...- spuściłam wzrok- Ja się o niego tylko martwię.
- Martwienie się moja droga to pierwszy krok do miłości.- uśmiechnęła się Cande. 
-  Gdzie to przeczytałyście?- zaśmiałam się.
- Poradnik dla zakochanych,polecam- blondynka wysunęła z torebki małą gazetkę i podała mi ją. 

Po spotkaniu usiadłam w domu z gazetą i przeczytałam pierwszą stronę " Poradnik dla zakochanych". Gdy skończyłam czytać, wszystko było już jasne. Zakochałam się. To dlatego tak dziwnie czułam się przez te wszystkie dni. Zakochałam się w Jorge. I co ja mam teraz zrobić? Przecież mu tego nie powiem. 
Jeszcze mnie wyśmieje i totalnie się zbłaźnię. By lepiej się poczuć poszłam do szpitala, na recepcji spytałam pielęgniarkę czy Jorge już się obudził lecz ona pokręciła przecząco głową i poklepała mnie po ramieniu. 
Uchyliłam drzwi od sali bruneta. Nadal leżał w tej samej pozycji. Weszłam do środka. 
- Musisz się obudzić, czekamy na ciebie.- usiadłam na fotelu i spojrzałam na  twarz bruneta.
- Quiero mirarte, quiero sonarte vivir contigo cada istante. Quiero abrazarte, quiero besarte- zaczęłam śpiewać.- Quiero tenerte junto a mi..
Dotknęłam opuszkami palców policzka chłopaka i delikatnie pocałowałam jego usta. Otworzył oczy i spojrzał na mnie. 
- Martina.. co ty tu robisz?- wydusił z siebie. -Gdzie ja jestem?
- Jesteś w szpitalu spadłeś z crossa - odsunęłam się od niego powoli.
- Nie odsuwaj się..- dotknął delikatnie mojej dłoni. 
Do sali weszli nasi przyjaciele. Spojrzeli na nas zdziwieni jednak Candelaria i Mercedes uśmiechały się do mnie i puścił tajemniczo oczko. 
- To wy sobie, porozmawiajcie a my wpadniemy później.- dziewczyny wypchnęły chłopaków z sali.
Brunet ponownie na mnie spojrzał. 
- Dziękuję..
- Za co dziękujesz?- uniosłam brwi.
- Za to że przy mnie cały czas byłaś.. czułem twoją obecność- złączył nasze dłonie.
- Nie masz za co dziękować..- spuściłam wzrok.
- Martina, coś nie tak?- spytał patrząc na mnie.
- Nie wszystko w porządku- uśmiechnęłam się delikatnie.

Jorge pod wieczór wyszedł ze szpitala. Spotkaliśmy się całą paczką u niego w domu. Nie powiedziałam mu tego, boję się jego reakcji. Muszę dokładnie obmyślić plan i działanie. Nalewałam sobie akurat w salonie soku gdy podeszły do mnie dziewczyny.
- I co powiedziałaś mu?- spojrzały na mnie zaciekawione.
-Nie i mu tego nie powiem- usiadłam na kanapie a dziewczyny naprzeciwko mnie.
- Czego mi nie powiesz?- zdziwił się wchodząc do pomieszczenia.
- Emm...-nie wiedziałam co mam powiedzieć, odjęło mi mowę.
Dziewczyny wyczuły moment i znikły z salonu. Ja i Jorge zostaliśmy sami. Brunet usiadł na miejscu dziewczyn i spojrzał na mnie, tak jak wtedy po raz pierwszy w biurze reżysera. Patrzał się tak przez chwilę na mnie.
- Jorge.. musisz coś wiedzieć..
_________________________________
Jest już 3 rozdział
Serdecznie zapraszam do czytania i komentowania!

niedziela, 14 czerwca 2015

Rozdział 2

Weszłam na czat na swoim laptopie. Pisałam tam zawsze z przyjaciółkami, zauważyłam że mam 16 wiadomości. Ze zdziwioną miną weszłam w powiadomienie. Pisali do mnie wszyscy z obsady, chcieli mnie bliżej poznać. Na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech,odpisałam każdemu po kolei.
Postanowiłam dodać moje pierwsze zdjęcie z Mechi. Chodź w serialu będzie grała mojego wroga, jest świetna i sądzę,że mogę się z nią zaprzyjaźnić. Po chwili pojawił się komentarz od blondynki i reszty obsady. Nie mogłam się doczekać nagrywania pierwszego odcinka.
I tych wszystkich emocji, które zawładną moim ciałem podczas oglądania pierwszego odcinka razem z moimi bliskimi z wyjątkiem mojej macochy Jade, której nienawidziłam.

                                           
                                       ***

Kilka dni później miały odbyć się zdjęcia promocyjne do drugiego sezonu "Violetty. Ubrałam się, wzięłam torebkę i ruszyłam w stronę planu zdjęciowego. Po drodze spotkałam Mercedes oraz Albę i poszłyśmy razem. Śmiałyśmy się i plotkowałyśmy przez całą drogę na plan.
- I jak się czujesz jako początkująca aktorka? - spytała blondynka.
- Myślę,że sobie dobrze poradzę i godnie zastąpię poprzednią aktorkę - odpowiedziałam z uśmiechem.
- I właśnie takiego kogoś potrzebujemy do roli Violetty - zaśmiała się cicho Alba.

Dwadzieścia minut później znalazłyśmy się na planie zdjęciowym. Byli już tam wszyscy. Podeszłyśmy do Jorge i reszty. Porozmawialiśmy chwilę i rozpoczęliśmy zdjęcia. Gdy skończyliśmy mieliśmy chwilę przerwy,więc poszliśmy całą paczką na lunch do pobliskiej restauracji.
- Wypijmy sok pomarańczowy za naszą nową koleżankę - zaśmiał się brunet, który przyglądał mi się dzień wcześniej w gabinecie.
- Co za zaszczyt - zaśmiałam się unosząc szklankę o góry.
Usłyszałam ciche wibrowanie mojego telefonu. Wyjęłam go z torebki, dzwonił Martin. Odebrałam i po krótkiej rozmowie schowałam go z powrotem do torebki.
- Dzwonił Martin..- zaczęłam - Mamy wrócić na plan i nagrać teledysk.
- Kto? - spojrzał na mnie Facu
- Ja i Jorge. Mamy nagrać teledysk do "Nuestro Camino"- oznajmiłam obracając w dłoniach widelec.
- Przecież mieliśmy nagrać za tydzień.- zdziwił się.
- Mówił coś,że musi przyspieszyć nagrywanie, problem w tym że ja jeszcze tego nie umiem - speszyłam się - to znaczy umiem do połowy.
- Spokojnie, nauczymy się w drodze na plan.- uśmiechnął się do mnie szeroko.
Jego uśmiech był magiczny. Sprawiał że całkowicie traciłam panowanie nad swoim ciałem, zastygało. Co się ze mną dzieje? Nigdy w życiu coś takiego mi się nie przydarzyło. Nie wiem jak nazwać to uczucie.
- To co idziemy?- znajomy głos wyrwał mnie z myślenia.
- Yyy.. tak tak - zawstydziłam się i wstałam z krzesła.
- Powodzenia,Tini - Mechi poklepała mnie po plecach.
- Dziękuję, przyda mi się - uśmiechnęłam się lekko i razem z Jorge wyszliśmy z restauracji.

Przez całą drogę powrotną uczyliśmy się piosenki. Czułam więź, która rodzi się między mną a brunetem. Gdy śpiewaliśmy byliśmy w zupełnie innym świecie, czuliśmy się zupełnie inaczej. Kilka minut później znaleźliśmy się z powrotem na planie zdjęciowym. Od razu podszedł do nas Martin.
- Biegnijcie się przebrać i zaczynamy - wskazał nam miejsce w którym mieliśmy się uszykować i wrócił z powrotem do kamery.
W szybkim tempie przebraliśmy się w stroje. Ubrana byłam w złotą błyszczącą sukienkę i kremowe buty. Włosy miałam upięte wysoko i podpięte spinką z piór. Ustawiliśmy się w odpowiednich miejscach i rozpoczęliśmy kręcenie teledysku. Kilka razy zmienialiśmy stroje i fryzury. Strasznie spodobała mi się ta praca, myślałam że będzie trudniej. Na  koniec pokazali nam cały efekt końcowy nagrania. Wyszliśmy niesamowicie. Cała produkcja mi pogratulowała i powiedzieli że świetnie rozpoczęłam swoją karierę.

Po powrocie do domu usiadłam przed laptopem i wysłałam linka każdemu z obsady, gdyż wcześniej mnie o to poprosili. Zalogowałam się na swoje konto na twitterze i wysłałam post z linkiem do piosenki i teledysku.
W ciągu kilku sekund pojawiło się mnóstwo komentarzy. Tych pozytywnych i negatywnych. W lewym górnym rogu pojawiła mi się powiadomienie. Weszłam w nie. Jorge napisał tweeta w, którym mnie oznaczył. Pisał tak:
"Jorge Blanco:
Wspaniale się dzisiaj bawiłem na planie teledysku. Oby tak dalej @TiniStoessel"
Na mojej twarzy w tym dniu ponownie pojawił się uśmiech, znów za sprawą uroczego bruneta. Odpisałam mu szybko i zamknęłam laptopa. Na zegarze widniała godzina 19:00. Wstałam z kanapy i ruszyłam w stronę kuchni, w celu zjedzenia miski płatków z cukrem.


sobota, 13 czerwca 2015

Rodział 1

Niedawno dowiedziałam się,że ma się odbyć casting na rolę Violetty w moim ulubionym serialu postanowiłam spróbować swoich sił i wziąć udział. Stanęłam przed dużym budynkiem na którego ścianie widniał napis "Casting na rolę  Violetty". Otworzyłam drzwi i bez wahania weszłam do środka. Na krzesłach siedziało mnóstwo dziewczyn,które tak samo jak ja starały się o główną rolę. Po dwudziestu minutach jakiś mężczyzna wyszedł i wypowiedział moje nazwisko. Stres zżerał mnie od środka,ale poszło mi lepiej niż się spodziewałam.Wyszłam z pomieszczenia podekscytowana.Dostałam rolę,moje największe marzenie się spełniło. Mężczyzna,który wcześniej wypowiedział moje nazwisko wyszedł ze mną i powiedział że casting właśnie się zakończył. Nazywał się Martin i był reżyserem "Violetty".

Gdy wróciłam do domu opowiedziałam wszystko Oldze i bratu,byli ze mnie dumni. Francisco zadzwonił do reszty naszej rodziny i powiedział,że dostałam rolę. Po obiedzie który zjedliśmy na tarasie poszłam do swojego pokoju i położyłam się na łóżku. Nadal nie mogłam uwierzyć w to co się stało. To było nie realne. Wzięłam laptopa i postanowiłam podzielić się tą nowiną z przyjaciółkami. Pisałyśmy i oczywiście nie obeszło się bez pytania skierowanego do mnie "Ciekawe czy poznasz tam jakiegoś przystojniaka". Cała Carola i jej miłosne rady. Około godziny dwudziestej drugiej przebrałam się w piżamę i ułożyłam wygodnie na łóżku. Śniłam o tym jak staję się wielką gwiazdą i wspaniałą aktorką.


                                                                       ***

Rano obudził mnie sms od Martina,który pisał że mam przyjść do tego samego miejsca w którym odbył się wczoraj casting. Chciał się spotkać ze mną i omówić wszystkie szczegóły. Wyszykowałam się, zjadłam śniadanie i wyszłam z domu. Kilka minut później byłam już na miejscu, ponownie weszłam przez szklane drzwi i zapukałam do gabinetu Martina. Gdy weszłam do środka przy biurku siedziało szesnaście osób. Spojrzeli w moją stronę. Jeden chłopak przykuł moją uwagę, wysoki brunet o niebieskich oczach. Przyglądał mi się uważnie a potem lekko się uśmiechnął. Spotkanie trwało jakieś pół godziny, poznałam tam wszystkich aktorów którzy mieli grać razem ze mną. Zdjęcia do pierwszego sezonu miały być za kilka dni. Wróciłam ze spotkania i podzieliłam się informacjami z rodzicami,którzy od razu do mnie podbiegli gdy stanęłam w progu naszego domu.
Za kilka dni czeka mnie początek mojego nowego życia.

Prolog

Gdybym nie zastąpiła poprzedniej aktorki, nie poznałabym wspaniałych ludzi z którymi się zaprzyjaźniłam i nie miałam bym wspaniałego chłopaka z którym jestem szczęśliwa. Od małego chciałam zostać aktorką i piosenkarką i moje marzenie się spełniło.

"Chcę patrzeć na ciebie
Chcę śnić o tobie
Przeżyć z tobą każdą chwilę"

Opis Fanfiction

Ona- Martina,dostaje rolę w serialu "Violetta", w którym ma zagrać główną bohaterkę
On-  Jorge,również dostaje rolę w "Violettcie" ma zagrać Leona, głównego bohatera.
Ich życie się zmieni gdy zaczną chodzić na plan zdjęciowy do serialu.