środa, 17 czerwca 2015

Rozdział 3

Dość późnym rankiem dostałam smsa od Mechi i Cande. Zdziwiłam się, przecież reżyser nic nie mówił wczoraj o jakiś dalszych zdjęciach lub nagrywaniu. Zanim zdążyłam odczytać wiadomość zadzwonił do mnie Facu.
- Tini.. Jorge jest w szpitalu, miał wypadek- słowa spadły na mnie jak grom z jasnego nieba.
- Ale jak to miał wypadek? Kiedy?!
- Jeździł wczoraj na crossie i się przewrócił, przyjedź do szpitala.- powiedział i się rozłączył.
Migiem ubrałam się i poprosiłam tatę żeby mnie podwiózł do szpitala. Kiedy tam dotarłam pożegnałam się z nim i wbiegłam do szpitala. Na korytarzu czekała na mnie cała obsada ze smutnymi minami na twarzy. 
Spojrzałam na nich, a Facu z którym wcześniej rozmawiałam pokazał mi salę, gdzie leży Jorge. 
Miał zamknięte oczy,leżał nieruchomo. Był w śpiączce. Jego ręce spoczywały na kołdrze którą był przykryty. Usiadłam na fotelu,które stało przy łóżku i ponownie na niego spojrzałam. 
Przesiedziałam u niego z dobrą godzinę, a potem wróciłam do swoich znajomych.
- I jak on się trzyma?-spytała Mechi, przytulając mnie.
- Nadal jest w śpiączce..-posmutniałam.- Jeszcze raz mi opowiedzcie co tam się stało
- Tak jak mówił ci Facu, on się przewrócił na crossie. Nas tam nie było ale Brad jego menadżer może ci więcej powiedzieć.- zaczął.- Co ty się tak o niego martwisz?
- Nie ważne- wzruszyłam ramionami i wyszłam ze szpitala.

                                                                    ***
Przez cztery dni nie mieliśmy zdjęć wszyscy modlili się o to aby Jorge się obudził. Te dni bezczynności w domu dłużyły się niemiłosiernie. Odwiedzałam go każdego dnia, siedziałam przy nim dniami i nocami. 
Martwiłam się o niego tak strasznie, a tak naprawdę żadna bliska więź nas nie łączyła. 
Więc co jest tego powodem? Sama nie wiem. Zdecydowałam że pójdę do niego jutro po spotkaniu z Mechi i Cande.  Nie chciało mi się na nie iść, czułam się okropnie ale już im obiecałam. Spotkałyśmy się w kawiarence przy parku. Rozmawiałyśmy, aż w końcu nasza rozmowa zeszła na inny temat. 
- Kochasz go prawda?- spytała rudowłosa popijając cappuccino. 
- Ja?- speszyłam się.
- Tak ty - zaśmiała się Mechi widząc moją reakcję.
- To nie jest tak jak myślicie...- spuściłam wzrok- Ja się o niego tylko martwię.
- Martwienie się moja droga to pierwszy krok do miłości.- uśmiechnęła się Cande. 
-  Gdzie to przeczytałyście?- zaśmiałam się.
- Poradnik dla zakochanych,polecam- blondynka wysunęła z torebki małą gazetkę i podała mi ją. 

Po spotkaniu usiadłam w domu z gazetą i przeczytałam pierwszą stronę " Poradnik dla zakochanych". Gdy skończyłam czytać, wszystko było już jasne. Zakochałam się. To dlatego tak dziwnie czułam się przez te wszystkie dni. Zakochałam się w Jorge. I co ja mam teraz zrobić? Przecież mu tego nie powiem. 
Jeszcze mnie wyśmieje i totalnie się zbłaźnię. By lepiej się poczuć poszłam do szpitala, na recepcji spytałam pielęgniarkę czy Jorge już się obudził lecz ona pokręciła przecząco głową i poklepała mnie po ramieniu. 
Uchyliłam drzwi od sali bruneta. Nadal leżał w tej samej pozycji. Weszłam do środka. 
- Musisz się obudzić, czekamy na ciebie.- usiadłam na fotelu i spojrzałam na  twarz bruneta.
- Quiero mirarte, quiero sonarte vivir contigo cada istante. Quiero abrazarte, quiero besarte- zaczęłam śpiewać.- Quiero tenerte junto a mi..
Dotknęłam opuszkami palców policzka chłopaka i delikatnie pocałowałam jego usta. Otworzył oczy i spojrzał na mnie. 
- Martina.. co ty tu robisz?- wydusił z siebie. -Gdzie ja jestem?
- Jesteś w szpitalu spadłeś z crossa - odsunęłam się od niego powoli.
- Nie odsuwaj się..- dotknął delikatnie mojej dłoni. 
Do sali weszli nasi przyjaciele. Spojrzeli na nas zdziwieni jednak Candelaria i Mercedes uśmiechały się do mnie i puścił tajemniczo oczko. 
- To wy sobie, porozmawiajcie a my wpadniemy później.- dziewczyny wypchnęły chłopaków z sali.
Brunet ponownie na mnie spojrzał. 
- Dziękuję..
- Za co dziękujesz?- uniosłam brwi.
- Za to że przy mnie cały czas byłaś.. czułem twoją obecność- złączył nasze dłonie.
- Nie masz za co dziękować..- spuściłam wzrok.
- Martina, coś nie tak?- spytał patrząc na mnie.
- Nie wszystko w porządku- uśmiechnęłam się delikatnie.

Jorge pod wieczór wyszedł ze szpitala. Spotkaliśmy się całą paczką u niego w domu. Nie powiedziałam mu tego, boję się jego reakcji. Muszę dokładnie obmyślić plan i działanie. Nalewałam sobie akurat w salonie soku gdy podeszły do mnie dziewczyny.
- I co powiedziałaś mu?- spojrzały na mnie zaciekawione.
-Nie i mu tego nie powiem- usiadłam na kanapie a dziewczyny naprzeciwko mnie.
- Czego mi nie powiesz?- zdziwił się wchodząc do pomieszczenia.
- Emm...-nie wiedziałam co mam powiedzieć, odjęło mi mowę.
Dziewczyny wyczuły moment i znikły z salonu. Ja i Jorge zostaliśmy sami. Brunet usiadł na miejscu dziewczyn i spojrzał na mnie, tak jak wtedy po raz pierwszy w biurze reżysera. Patrzał się tak przez chwilę na mnie.
- Jorge.. musisz coś wiedzieć..
_________________________________
Jest już 3 rozdział
Serdecznie zapraszam do czytania i komentowania!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz